2014/10/29

"Mara Dyer. Tajemnica" - Michelle Hodkin (recenzjuje Ishya)

Tytuł: Mara Dyer. Tajemnica 
Autor: Michelle Hodkin
Tytuł oryginalny: The Unbecoming of Mara Dyer
Ilość stron: 412
Data wydania: 10.09.2014

 O tej książce dowiedziałam się jeszcze przed zapowiedzią premiery polskiej- przez YouTube. Amerykańscy booktuberzy wychwalali ją pod niebiosa. Od razu ją zapragnęłam, z powodu tych wszystkich świetnych opini i (cudnej) okładki (która, pięknie połyskuje). Kombinowałam jakby tu dorwać ją w orginale i "BUM", we wrześniu przewidziana jest jej premiera (tak jak wielu innych nieziemskich książek). Miałam ją kupić w dniu premiery, ale coś nie wyszło. Ostatnio w empiku, ją zobaczyłam- chwyciłam i nie puściłam. Zaczęłam czytać już w drodze do domu.








Już na wstępie zaskakuje nas tajemnicza notka, zamiast od autora- od Mary, czyli głównej bohaterki:
  Mara budzi się w szpitalu. Niczego nie pamięta. Okazuje się, że jej przyjaciele (w tym najlepsza przyjaciółka i chłopak) zginęli w wypadku (nie, nie samochodowym- przez zawalenie budynku) z którego ona dziwnym trafem wyszła cało, wtedy coś się w niej obudziło, następnie jesteśmy obserwatorami dziwnych, fascynujących zdarzeń od których nie sposób się oderwać. Z Marą wyruszmy w niesamowitą podróż pełną tajemnic, dodatkowo, główna bohaterka jest uważana za szaloną, przez co nie wiemy, czy możemy wierzyć we wszystko o czym pisze.

 Rozdziały są dosyć krótkie, przez co wyjątkowo szybko się przez nie przechodzi, język autorki to zadanie dodatkowo ułatwia. Wydawnictwo muszę pochwalić głównie za trzy rzeczy: za zachowanie pięknej, oryginalnej okładki, za śliczną, czytelną czcionkę i za tytuł. Odwaliliście świetną robotę! 

 Książkę ZDECYDOWANIE muszę pochwalić. Jest świetna. Tajemnica i wspaniały wątek miłosny (aaah, Noah!!!) pochłonie was bez reszty. Czytałam ją cały czas, tak się wciągnęłam w tą historię, że nie wiem czy wytrzymam do polskiej premiery "The Evolution of Mara Dyer", najwyżej przeczytam w oryginale.


"-Jakim cudem ty w ogóle masz przyjaciół, Noach?
-Sam się nad tym zastanawiam. - zagryzł w zębach plastikową słomkę
- Pytam serio. Mój dociekliwy umysł lubi wiedzieć.
Zmarszczył czoło, ale dalej patrzył przed siebie.
-Jednak ich nie mam.
-Prawie mnie nabrałeś.
-Łatwo cię nabrać.
To mnie zabolało
-Niech cię diabli wezmą - powiedziałam spokojnie
-Dawno to zrobili."


Jeszcze raz gorąco polecam!
Ishya

2014/10/22

"Zostań jeśli kochasz" - Gayle Forman (recenzjuje Ishya)

                                     
Tytuł: Zostań jeśli kochasz (czemu nie "Jeśli zostanę"?!)
Autor: Gayle Forman         
Tytuł oryginalny: If I Stay
Ilość stron: 248
Data wydania: 10.09.2014

 Przyznaję się. Najpierw był film później książka. Na premierze byłam z Arati. Pokochałyśmy tę ekranizację. Tak jak wszyscy inni, w pewnym momencie zaczęłyśmy płakać, gdy film dobiegł końca moja reakcja o było coś w stylu: "To tyle?! Co dalej? Może w książce się więcej wyjaśni?", wtedy dziewczyny, które siedziały obok powiedziały "Nie wyjaśni", miały rację. W każdym razie (tak jak 80% sali) popędziłyśmy po książkę (kosztuje 24,90).

 W skrócie: główną bohaterką jest Mia- dziewczyna w tragicznym wypadku straciła najbliższych. Musi zdecydować czy zostać czy odejść, bo jest tak jakby "pomiędzy światami"- nikt jej nie słyszy, nikt jej nie widzi, natomiast ona słyszy i widzi wszystko.
 I oto tak poznajemy jej dotychczasowe życie. Dowiesz się o jej pasji do wiolonczeli. O jej rodzinie. O chłopaku. O przyjaciółce. O problemach. O marzeniach. O pierwszym pocałunku. O tym jak zatraca się w muzyce...

 Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Idealna na pare wieczorów. Jest wzruszająca, naprawdę ładna. Przy niej natomiast nie płakałam. Teraz jest po prostu miłym wspomnieniem, ale myślę, że warto było ją przeczytać.
Niestety w polsce nie ukazała się jeszcze druga część, ale wiem, że po nią sięgnę.

"Miłość to dziwka."

Polecam, może nie jest to jakieś niesamowite arcydzieło, ale po prostu miła, fajnie napisana opowieść o życiu, o tym jak wszystko może się zmienić.
Ishya 

 


2014/10/21

"Zieleń Szmaragdu" - Kerstin Gier (recenzjuje Arati)

UWAGA!
Ta recenzja dotyczy ostatniej części Trylogii czasu. Poprzednie to "Czerwień rubinu" i "Błękit szafiru".

Tytuł: Zieleń szmaragdu
Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Smaragdgrun. Liebe geht durch alle Zeiten
Ilość stron: 456
Data wydania: 22.02.2012

Ta część nie była gorsza od poprzednich. Wciągnęła mnie całkowicie, tak, że kiedy musiałam zrobić sobie przerwę w czytaniu, głowiłam się nad tym jak rozwiążą się kolejne zagadki.

Na samym początku Gwendolyn razem z Xemeriusem, który jest demonem, odnajdują skarb pozostawiony przez dziadka naszej bohaterki. Jest nim skrzynka, ukryty w niej został naprawdę cenny przedmiot i lepiej żeby nikt nie dowiedział się o jego istnieniu.
Wynika z tego wielkie zamieszanie ponieważ Charlotta usilnie próbuje odkryć ich tajemnicę. Na szczęście z pomocą paru osób udaje się przechytrzyć kuzynkę Gwen i zatuszować ślady skarbu.


Życie Gwen wisi na włosku i właśnie wtedy Gideon postanawia wyznać jej miłość. Dziewczyna cudem wychodzi cało z potyczki z lordem Alastair'em, ale kiedy wie, co czuje jej ukochany staje się najszczęśliwszą dziewczyną i obdarowuje swoim szczęściem innych. Chwile później dowiaduje się, że jej życie wcale nie będzie takie krótkie...
Odkrywa także przez przypadek, że jej mama tak naprawdę wcale nią nie jest. Kto jest jej prawdziwymi rodzicami? O tym przekonasz się tylko wtedy gdy przeczytasz tę książkę.

W tej części działo się, myślę, że więcej niż w poprzednich. Przez cały czas Gwen towarzyszył Xemerius, którego wprost ubóstwiam i mimo, że jest tylko gargulcem-demonem, potrafi mnie rozśmieszyć. Śmiałam się za każdym razem gdy tworzył scenariusz swojej nienapisanej opowieści przeszkadzając tym samym Gwendolyn i Gideonowi na przykład w... całowaniu! Nawet jeśli sytuacja ta nie była zabawna.
Jestem szczerze oddana tej historii i naprawdę smucę się, że nie będzie dalszego ciągu. Tak jak poprzednie części, tą przepełnia miłość, smutek, radość i te wszystkie emocje, które towarzyszą niebezpieczeństwu.

"Kiedy mnie całujesz jest tak, jakby ktoś usuwał mi ziemię spod nóg. Nie mam pojęcia, jak to robisz ani gdzie się tego nauczyłaś. Jeśli to był film, to koniecznie musimy go razem obejrzeć."

"Gwendolyn! O mój boże! Gwenny! Proszę, nie! Nie możesz umrzeć, słyszysz Gwenny? Zostań ze mną. Kocham cię Gwenny, proszę, nie zostawiaj mnie."


PODSUMOWUJĄC :)

Wszystkie ksiązki serii "Trylogia czasu" okazały się naprawdę dobrymi. Każda część została napisana świetnie i na poziomie. Przy każdej znajdowałam inny powód do smutku czy radości i nie potrafię przeboleć tego, że dalszy los Gwen i Gideona nie będzie kontynuowany. Przydała by się choć jeszcze jedna część, w której mogłoby być opisane ich życie po tym szczęśliwym zakończeniu. Z chęcią poznałabym, teraz jeszcze nienarodzone, następne dziecko Lucy i Paula. Chcialabym wiedzieć co działo się z Charlottą, nawet jeśli jej nie lubię. Czy znalazła kogoś? Czy jej miłość do Gideona wygasła czy też nie? 
Z pewnością będę wymyślać tysiące scenariuszy tego co mogło się wydarzyć po zakończeniu w książce. Czy Xemerius dalej był tak uroczy i nieznośny jakim go znamy? Co się stało z małym Robertem? 
Jest tyle niedokończonych, według mnie, spraw.. Mimo to cieszę się, że mogłam zagłębić się w tą wciągającą opowieść. Będzie to dla mnie kolejne, niezapomniane przeżycie, następny wątek zapisany w głowie. Najważniejsze jest to, że wszystko skończyło się dobrze, a miłość Gwenny i Gideona pozostanie na wieki.


"Skacz - i lecąc w dół, pozwól, by wyrosły ci skrzydła."

"Zieleń szmaragdu" jak i całą "Trylogię czasu" polecam zdecydowanie i z całego serca. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się aby ostatnia częśc tak bardzo sprawiła, że pokocham całą serię, więc coś to oznacza. Osobo, która nie przeczytała żadnej części, a jakimś cudem tu trafiła, wiedz, że przeczytać naprawdę warto!!
Arati.

2014/10/17

"Błękit szafiru" - Kerstin Gier (recenzjuje Arati)



UWAGA!
Jeśli nie przeczytałeś poprzedniej części - "Czerwień rubinu", lepiej nie czytaj tej recenzji, jest o drugiej książce z tej serii.

Tytuł: Błękit szafiru
Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Saphirblau. Liebe geht durch alle Zeiten
Ilość stron: 364
Data wydania: 12.10.2011

Myślę, że podobała mi się bardziej od pierwszej części. Pewnie dlatego że jestem wielką fanką tych wszystkich miłosnych historyjek... Pytanie tylko: czy miłość Gwendolyn i Gideona przetrwa? Rozwinie się czy też całkiem zaniknie?

Podczas codziennych elapsji Gwen nie do końca robi to czego się od niej oczekuje. Spotyka w przeszłości swego dziadka, który wtedy jeszcze nim nie jest. Razem wymyślają sposób by móc się spotykać. Próbują odkryć tajemnicę Zielonego jeźdźca.





Czytając tą książkę kilka razy się załamałam, tylko po to by zaraz cieszyć się razem z bohaterami. Cóż mogę powiedzieć. Postacie są tak świetnie wykreowane, że zapadają w pamięc i nie pozwalają czytelnikowi oderwać się od ich historii.
Szczerze zakochałam się w tej serii i z niecierpliwością czekam na moment gdy będę mogła przeczytać kolejną i zarazem ostatnią część Trylogii czasu.

"- Powiedz mi, czy ty mnie właśnie całujesz?
- Nie, tylko prawie - mruknął Gideon z ustami tuż przy mojej skórze. - Nie chciałbym w żadnym wypadku wykorzystywać tego, że jesteś pijana i chwilowo uważasz mnie za boga."

"- A ty koniecznie powinnaś robić coś ze swoimi włosami: wyglądają tak, jakby grzebał w nich obiema rękami jakiś idiota, który potem rzucił cię na sofę... (...) nie patrz tak na mnie.
- Jak znowu?
- Tak jakbyś nie mogła się poruszyć.
- Ale tak właśnie jest - odrzekłam poważnie. - Jestem budyniem. Przerobiłeś mnie na budyń."


Naprawdę bardzo gorąco polecam, myślę, że warto poznać ich życie. Jest nietypowe, co czyni je ciekawsze i bardziej zwariowane,
Arati

2014/10/13

"Gwiazd naszych wina" - John Green (recenzjuje Ishya)

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Tytuł oryginalny: The Fault in Our Stars
Ilość stron: 312 
Data wydania: 06.02.2013

Tak wiem, wiem. Wszyscy znają już tą historię. "Trochę" się o niej nasłuchali. Jednym z powodów to to, że jakiś czas temu film "Gwiazd naszych wina" wszedł do kin. Niestety nie miałam możliwości na niego pójść- akurat nie było mnie w Polsce. Książkę przeczytałam min. z powodu presji: "wszyscy o tym gadają, a ty nie wiesz o co chodzi". W każdym razie: ja również przedstawię wam tu moje odczucia.

 To na początek (mimo, że wiem, że wiesz) powiem o co w tym wszystkim chodzi. Główną bohaterką i narratorką jest Hazel Grace. Dziewczyna choruje na raka, zmuszona przez matkę (która się o nią martwi, bo  podejrzewa ją o depresję) chodzi na cotygodniowe zajęcia grupy wsparcia.





 Pewnego razu na zajęciach pojawia się Augustus Waters. Czarujący chłopak! Przystojny, a jak się okazje później również zabawny i inteligenty (kocha metafory). Od razu zauważa Hazel, nie potrafi się przestań na nią patrzeć. I co z tego wynika? Tego samego dnia ona idzie do niego na film. Tak się to wszystko zaczyna.

 MNÓSTWO osób wychwalało tą książkę, jaka to ona wspaniała i fantastyczna. Tak. Była naprawdę dobra, ale czy aż tak, jak wszyscy mówią? Nie jestem do końca pewna. Muszę natomiast przyznać to, że naprawdę mnie wciągała. Przeczytałam ją w dwa dni ("szkolne"). Nie umiałam się oderwać. Hazel i Augustus byli świetni! Nie da się ich nie kochać. Jedno natomiast, mnie zdziwiło- nie płakałam. A byłam pewna, że będę płakać ("bo taka wzruszająca", "wszyscy płakali"). Nie. Było mi po prostu smutno, ale myślę że spowodowane jest to milionami spoilerów napływającymi zewsząd.
 To wszystko nie zmienia jednak faktu, że pokochałam ich historię, całym serduszkiem. Pokochałam również John'a Green'a i nie mogę doczekać się kolejnej jego książki (za jaką się wziąć teraz?).

"Niektóre nieskończoności są większe niż inne."

Tą książkę przeczytaj! Naprawdę warto! Trochę zmienia sposób patrzenia na świat. Wyjdzie ci na dobre. Warto jeszcze dodać, że to nie jest opowieść "jak umierać", to jest opowieść "jak żyć" i to jest piękne.
Ishya.




2014/10/12

"Płomień Anioła" - L. A. Weatherly (recenzjuje Arati)


UWAGA!
Jeżeli nie przeczytałeś pierwszej części, czyli "Anioł", nie czytaj tej recenzji - jest o drugiej części.

Tytuł: Płomień anioła
Autor: Lee Weatherly
Tytuł oryginalny: Agnel fire
Ilość stron: 504
Data wydania: 28.05.2014

Zacznę od tego, że nawet nie wiedziałam, że "Anioł" będzie mieć kolejne części, ale kiedy tylko to zobaczyłam musiałam kupić.

Prolog jest o chłopaku, którego nie było w poprzedniej części. Seb szuka jakiejś dziewczyny. Włamuje się do czyjegoś mieszkania, w celu skorzystania z komputera. Znajduje tam adres pewnego sierocińca i udaje sie go odwiedzić. Niestety tak także jej nie ma. Nastolatek ma wątpliwości czy ona w ogóle istnieje...

Willow ma sen. Śni jej się jakieś miejsce w Meksyku i tajemniczy chłopak. Opowiada go Alex'owi pomijając tego ostatniego, mówi mu, że muszą się tam udać, bo coś się zdarzy, chociaż sama do końca nie jest pewna co to będzie.



Ta część według mnie je zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Pięknie napisana. Jak zwykle bywa w książkach miłosnych w tej również jest trochę sprzeczek między zakochanymi. To bardzo urozmaica historię i czyni ją ciekawszą.

"Rzuciłam się na niego, tuląc go i obejmując. On także chwycił mnie w ramiona i zaśmiewając się ze szczęścia, podniósł na moment. Myślałam zrazu, że ja również się śmieję, ale potem uświadomiłam sobie, że zalewam się łzami - teraz, kiedy wszystko było w porządku, coś we mnie pękło jak guma rozciągnięta do granic możliwości i rozpłakałam się żałośnie, jakbym już nigdy nie miała przestać."

Osobo, która zakochała się lub choć trochę polubiła pierwszą część, uważaj, ta skradnie twe serce!
Arati

2014/10/11

"Anioł" - L. A. Weatherly (recenzjuje Arati)


Tytuł: Anioł
Autor: Lee Weatherly
Tytuł oryginalny: Angel
Ilość stron: 397
Data wydania: 05.05.2011

Od zawsza kochałam anioły. Dlatego też zdecydowałam się na tę książkę. Nie zawiodłam się.

Willow Fields jest z pozoru zwyczajną nastolatką tyle, że.. Potrafi przepowiadać przyszłość. Dodatkowo w dniu, w którym poznaje tajemniczego Alex'a dowiaduje się, że jest półaniołem. Alex natomiast jest zabójcą aniołów. Dostał zlecenie od CIA by ją zabić, ale kiedy ją spotyka i dostrzega jej aurę domyśla się, że to same anioły wydały to polecenie. Nie wiadomo dlaczego, ale upierają się, że Willow ich wszystkich zgładzi.

Wspólnie odbywają niebezpieczną podróż uciekając przed ludźmi Kościoła Aniołów. Muszą wymyślić sposób by powstrzymać anioły przed zniszczeniem świata ludzi. Czy  im się to uda?


Ta książka spodobała mi się tak bardzo, że czytałam ją wiele razy. Prawdziwie romantyczna historia miłosna o dwóch nastolatkach.
Anioły nie są tymi, za które je uważamy. Polują na ludzi oszołomionych ich pięknem.

"-Myślałam... Myślałam, że nie ufasz nikomu.
-Dla ciebie zrobię wyjątek. - Delikatnie dotknął mojego policzka. - Willow, to była najmilsza, najcudowniejsza, najgłupsza rzecz, jaką ktoś kiedykolwiek dla mnie zrobił."


Zachęcam do przeczytania tej książki, naprwdę warto i serdecznie polecam ją osobom w każdym wieku!
Arati

ps. Bardzo przepraszam za moją nieobecność.

2014/10/03

"Ocean na końcu drogi" - Neil Gaiman (recenjuje Ishya)

Tytuł: Ocean na końcu drogi
Autor: Neil Gaiman
Tytuł oryginalny: The Ocean at the End of the Lane
Ilość stron: 216
Data wydania: 09.10.2013

 Kocham tego pisarza! I zamierzam przeczytać naprawdę wiele jego książek. Moja przygoda z Neilem rozpoczęła się parę lat temu  z książką "Koralina", i już teraz wiem, że tak szybko się nie skończy.

 "Ocean na końcu drogi" z początku miał być opowiadaniem, ale jak to często bywa, rozrósł się do formy samodzielnej powieści. Powieści magicznej, baśniowej, wzruszającej, a miejscami przerażającej lub mrocznej. Moją uwagę zwróciły przede wszystkim przepiękne cytaty, tak często pojawiające się na jej łamach.



 Książka ta to wspomnienia mężczyzny, który po powrocie do rodzinnego miasteczka wszystko sobie przypomina. Przypomina sobie o człowieku, którego samobójstwo obudziło coś, co powinno pozostać uśpione i przypomina sobie staw będący oceanem. W wspomnieniach powracają również trzy kobiety- babka, matka i córka, które pamiętały i wiedziały zdecydowanie zbyt wiele. Przypomina sobie po prostu jak miał siedem lat.

 Ta pozycja naprawdę porusza, daje do myślenia, nie pozwala o sobie zapomnieć (osobiście kocham, gdy tak się dzieje). Mimo upływu dni moje myśli zaprzątają różne pytania: "Ale jak to? Nie ma nic więcej?" lub "A może to wszystko mu się tylko wydawało?". Odpowiedzi niestety nie poznamy. Nawet nie wiem jak nazywa się główny bohater...

 "W tym właśnie problem z żywymi istotami. Nie trwają zbyt długo. Jednego dnia kociak, drugiego stary kot. A potem wyłącznie wspomnienia. A wspomnienia blakną, zlewają się i łączą razem..."
 
"Nic nigdy nie jest takie samo (...) Nieważne, sekundę czy sto lat później. Wszystko zawsze przelewa się, kipi, a ludzie zmieniają się tak samo jak oceany."

Tą książkę polecam wszystkim, bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie- Ishya.