UWAGA!
Jeśli nie przeczytałeś poprzedniej części - "Czerwień rubinu", lepiej nie czytaj tej recenzji, jest o drugiej książce z tej serii.
Tytuł: Błękit szafiruAutor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Saphirblau. Liebe geht durch alle Zeiten
Ilość stron: 364
Data wydania: 12.10.2011
Myślę, że podobała mi się bardziej od pierwszej części. Pewnie dlatego że jestem wielką fanką tych wszystkich miłosnych historyjek... Pytanie tylko: czy miłość Gwendolyn i Gideona przetrwa? Rozwinie się czy też całkiem zaniknie?
Podczas codziennych elapsji Gwen nie do końca robi to czego się od niej oczekuje. Spotyka w przeszłości swego dziadka, który wtedy jeszcze nim nie jest. Razem wymyślają sposób by móc się spotykać. Próbują odkryć tajemnicę Zielonego jeźdźca.
Czytając tą książkę kilka razy się załamałam, tylko po to by zaraz cieszyć się razem z bohaterami. Cóż mogę powiedzieć. Postacie są tak świetnie wykreowane, że zapadają w pamięc i nie pozwalają czytelnikowi oderwać się od ich historii.
Szczerze zakochałam się w tej serii i z niecierpliwością czekam na moment gdy będę mogła przeczytać kolejną i zarazem ostatnią część Trylogii czasu.
"- Powiedz mi, czy ty mnie właśnie całujesz?
- Nie, tylko prawie - mruknął Gideon z ustami tuż przy mojej skórze. - Nie chciałbym w żadnym wypadku wykorzystywać tego, że jesteś pijana i chwilowo uważasz mnie za boga."
"- A ty koniecznie powinnaś robić coś ze swoimi włosami: wyglądają tak, jakby grzebał w nich obiema rękami jakiś idiota, który potem rzucił cię na sofę... (...) nie patrz tak na mnie.
- Jak znowu?
- Tak jakbyś nie mogła się poruszyć.
- Ale tak właśnie jest - odrzekłam poważnie. - Jestem budyniem. Przerobiłeś mnie na budyń."
Naprawdę bardzo gorąco polecam, myślę, że warto poznać ich życie. Jest nietypowe, co czyni je ciekawsze i bardziej zwariowane,
Arati

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz