Autor: John Green
Tytuł oryginalny: The Fault in Our Stars
Ilość stron: 312
Data wydania: 06.02.2013
Tak wiem, wiem. Wszyscy znają już tą historię. "Trochę" się o niej nasłuchali. Jednym z powodów to to, że jakiś czas temu film "Gwiazd naszych wina" wszedł do kin. Niestety nie miałam możliwości na niego pójść- akurat nie było mnie w Polsce. Książkę przeczytałam min. z powodu presji: "wszyscy o tym gadają, a ty nie wiesz o co chodzi". W każdym razie: ja również przedstawię wam tu moje odczucia.
To na początek (mimo, że wiem, że wiesz) powiem o co w tym wszystkim chodzi. Główną bohaterką i narratorką jest Hazel Grace. Dziewczyna choruje na raka, zmuszona przez matkę (która się o nią martwi, bo podejrzewa ją o depresję) chodzi na cotygodniowe zajęcia grupy wsparcia.

Pewnego razu na zajęciach pojawia się Augustus Waters. Czarujący chłopak! Przystojny, a jak się okazje później również zabawny i inteligenty (kocha metafory). Od razu zauważa Hazel, nie potrafi się przestań na nią patrzeć. I co z tego wynika? Tego samego dnia ona idzie do niego na film. Tak się to wszystko zaczyna.
MNÓSTWO osób wychwalało tą książkę, jaka to ona wspaniała i fantastyczna. Tak. Była naprawdę dobra, ale czy aż tak, jak wszyscy mówią? Nie jestem do końca pewna. Muszę natomiast przyznać to, że naprawdę mnie wciągała. Przeczytałam ją w dwa dni ("szkolne"). Nie umiałam się oderwać. Hazel i Augustus byli świetni! Nie da się ich nie kochać. Jedno natomiast, mnie zdziwiło- nie płakałam. A byłam pewna, że będę płakać ("bo taka wzruszająca", "wszyscy płakali"). Nie. Było mi po prostu smutno, ale myślę że spowodowane jest to milionami spoilerów napływającymi zewsząd.
To wszystko nie zmienia jednak faktu, że pokochałam ich historię, całym serduszkiem. Pokochałam również John'a Green'a i nie mogę doczekać się kolejnej jego książki (za jaką się wziąć teraz?).
"Niektóre nieskończoności są większe niż inne."
Tą książkę przeczytaj! Naprawdę warto! Trochę zmienia sposób patrzenia na świat. Wyjdzie ci na dobre. Warto jeszcze dodać, że to nie jest opowieść "jak umierać", to jest opowieść "jak żyć" i to jest piękne.
Ishya.

Całkiem niedawno przeczytałam tę książkę, w jeden "chorobowy" dzień. Również sięgnęłam po nią ze względu na presję otoczenia. I też myślałam, że będę płakać.
OdpowiedzUsuńGNW to jedna z tych książek, w których lubię wszystkie postaci. Nawet pisarza z Amsterdamu.
Pozdrawiam
http://stories-by-aru-and-saki.blogspot.com/