2015/02/05

"Szukając Alaski" - John Green (recenzjuje Ishya)

Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green
Tytuł oryginalny: Looking for Alaska
Ilość stron: 320
Data wydania: 09.09.2013


 Po przeczytaniu "Gwiazd naszych wina" i opowiadania "Bożonarodzeniowy cud pomponowy" ("W śnieżną noc") postanowiłam zapoznać się z całą twórczością tego znanego i cenionego na całym świecie pisarza- John'a Green'a. Takim oto sposobem w ręce wpadła mi niepowtarzalna powieść "Szukając Alaski".

  Głównym bohaterem i narratorem jest Miles Halter, czyli szesnastoletni miłośnik ostatnich słów. Nie miał przyjaciół dopóki nie przeniósł się do Culver Creek, do szkoły z internatem. Co więcej w jego życiu pojawia się Alaska, piękna, intrygująca, zabawna , niepowtarzalna Alaska. Ona już na zawsze odmienia jego życie.

 "Szukając Alaski" nie można porównać do niczego innego. To powieść niesamowicie wciągająca, wzruszająca, dająca do myślenia. Bohaterzy są wyraziści, wręcz żywi, ludzcy, przez co czytelnik czuje z nimi silną więź. Historię Hazel i Augustusa pokochałam, ale to Miles i Alaska chwycili mnie za serce. Nie wiem do końca czemu. Nie potrafię tego określić. Mimo wszystko, jednego jestem pewna, mianowicie: zdecydowanie warto ją przeczytać. Pozostanie w  sercu naprawdę długo. Ta książka to.. och, po prostu nic dodać, nic ująć. Jeśli posiadasz jakiekolwiek wątpliwości- natychmiast o nich zapomnij. Przeczytaj i pokochaj całym sercem.

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."

"- Wszyscy palicie dla przyjemności. Ja palę po to, aby umrzeć."
  


PS. Nie zapomnijcie, że już czwartego marca w polsce będzie premiera
"Will Grayson, Will Grayson", czyli owoc współpracy takich autorów jak właśnie
John Green i David Levithan.
Całuski, Ishya.

 

  

2015/01/31

"Zabrana o zmierzchu" - c. c. hunter (recenzjuje Arati)

Tytuł: Zabrana o zmierzchu
Autor: c. c. hunter
Tytuł oryginalny: Taken at Dusk
Ilość stron: 400
Data wydania: 19.11.2014

Jest to trzeci tom z serii Wodospady Cienia.

Kylie wciąż próbuje odkryć kim jest i robi się to coraz trudniejsze. Jej wzór cały czas się zmienia.
Z miłością też nie jest łatwo, wciąż czuje coś do Dereka, półelfa, który dał jej do zrozumienia, że nie chce z nią być. No i jest jeszcze Lucas, wilkołak, który co prawda jest nią zainteresowany, ale na przeszkodzie stoi jego wataha.

W tej części odwiedza Kylie duch kobiety, której zniknęła pamięć. W dodatku często pojawia się w postaci z różnych momentów jej życia. Dziewczyna długo próbuje odkryć kim była zjawa przed śmiercią. Gdy jej się to udaje jest też bliżej poznania prawdy o sobie.

Bohaterka dostała zakaz ruszania się gdziekolwiek bez cienia - osoby towarzyszącej, mającej za zadanie chronić jej życie. Stało się tak dlatego, że stary wampir pragnie jej śmierci. Dodatkowo dzieją się dziwne rzeczy: orzeł ratuje ją przed grzechotnikiem; jeleń wyskakuje i zagradza jej drogę, a tuż za nim uderza piorun. Najdziwniejsze jednak jest to, że zwierzęta, które z jakichś powodów ją uratowały, miały złe oczy. Nie wydawały się przyjazne.

Książka, tak jak wszystkie z tej serii, bardzo mi się podobała. Jest lekka i szybko się ją czyta. Co prawda nie ma w niej szczególnie spektakularnych zwrotów akcji, ale na pewno spodoba się każdemu fanowi Wodospadów Cienia. Kończy się dość niezrozumiale według mojego odczucia i dzięki temu nie mogę doczekać się kiedy wyjdzie w Polsce kolejna część.

"Czy zapomnieć o kimś boli bardziej niż pogodzić się z jego błędami?"

 "Jesteś dla mnie najważniejsza, Kylie. Wszystko mnie w tobie fascynuje. To, jak błyszczą ci oczy, gdy się uśmiechasz. Dźwięk twojego śmiechu. (...) Kształt twoich ust. Ich dotyk na moich. (...) Twój nos. To jak zadziera się na końcu. (...) I kocham to, jak kichasz"

"Zmiana nie jest najgorsza. Należy się niepokoić, gdy nic się nie zmienia."


Serdecznie polecam,
Arati

2015/01/18

"Wszechświat kontra Alex Woods" - Gavin Extence (recenzjuje Arati)

Tytuł: Wszechświat kontra Alex Woods
Autor: Gavin Extence
Tytuł oryginalny: The Universe Versus Alex Woods
Data wydania: 03.04.2014
Ilość stron: 424

Ta książka była jednym z prezentów pod choinkę. Jako, że trochę na nią czekałam zabrałam się do czytania praktycznie od razu.

Pierwszy rozdział jest stosunkowo krótki. Opowiada o tym jak siedemnastoletniego Alexa złapała policja na granicy. Można by pomyśleć, że jest to kontynuacja jakiejś książki ponieważ każdy człowiek potrafiłby rozpoznać chłopaka z powodów, których na początku książki nie znamy.

Na szczęście wszystko się wyjaśnia nieco później. Od drugiego rozdziału Alex pisze o tym co go spotkało zaczynając od wypadku który nastąpił kiedy miał dziesięć lat. I od tego momentu, aż do końca książki chłopak wprowadza nas w swoje życie sprzed pierwszego rozdziału.

Książka jest bardzo ciekawa. Można się z niej wiele nauczyć, choćby o padaczce, na którą cierpi główny bohater, jak i wiele innych rzeczy, głownie związanych właśnie z medycyną. Jest też parę wzmianek o kosmosie, meteorach i tym podobne.

Sama idea tej powieści jest dobra, jednak niestety przy ostatnich stu stronach zaczęło mnie to nudzić. Nie wiem właściwie dlaczego, może przez sposób pisania autora lub przez to, że jest to inny rodzaj książki niż czytam zazwyczaj.

"W życiu nie ma prawdziwych początków ani końców.
Jedne wydarzenia płynnie przechodzą w drugie i im bardziej staracie wyizolować je w szczelnym pojemniku, tym łatwiej przelewają się przez krawędzie niczym woda uderzająca o sztuczny brzeg kanału. Wiąże się z tym inny fakt: chwile, które nazywamy "początkami" i "końcami" w rzeczywistości często nie dają się rozróżnić, są jednym i tym samym."





Mimo, że książka nie należy do moich ulubionych to jednak podobała mi się i uważam, że warto poznać historię Alexa. Zwłaszcza dla nietypowego wypadku, który przeżył,
Arati





2014/12/30

"Dotyk Julii" - Tahereh Mafi (rezecjuje Ishya)

Tytuł: Dotyk Julii
Autor:
Tytuł oryginalny: Shatter Me 
Ilość stron: 336 
Data wydania: 28.04.2014

 Święta, święta i po świętach, ale po tych świętach pozostają wspomnienia i prezenty. To jest właśnie jeden z nich, no... prezentów, ale w sumie teraz również wspomnieniem. Naprawdę bardzo miłym wspomnieniem.

 Świat z dnia na dzień dosłownie zaczął umierać. Rośliny, zwierzęta, a co za tym idzie ludzie. W tym świecie ptaki szybujące po niebie są legendą. No, ale to wszystko jest tylko tłem.

 Główną bohaterką i narratorką jest tytułowa Julia. Od 264 dni jest zamknięta, w czterech betonowych ścianach, w "domu wariatów". Minęło 6336 godzin od kiedy dotknęła drugiego człowieka...

  No właśnie, niby każdy z nas pragnie fizycznej bliskości drugiej osoby, ona niby też, ale nie robi tego, już nigdy więcej tego nie chce tego zrobić. Nienawidzi siebie za to co może robić tak niewinną czynnością jaką jest zwykły dotyk, jej rodzice jej za to nienawidzili, dlatego sami oddali ją władzom. Dzieci ze szkoły omijały ją szerokim łukiem, nikt nie patrzył na nią jak na istotę ludzką, no może poza jedną osobą... a właściwie o co to całe zamieszanie?? No tak. Julia potrafi dosłownie zabić gołymi rękami. 

 "Dotyk Julii" jest książką maksymalnie wciągającą, z gatunku tych przez, przez które dosłownie się przelatuje. Niesamowicie przyjemnie się ją czyta. Bohaterów pokochałam od pierwszych stron, szczerze mówiąc nawet tych "złych", bo czytelnik wie czemu tacy się stali. Nic nie jest czarne lub białe, nikt nie rodzi się dobry czy zły.

"Zastygam w oczekiwaniu, bojąc się, że mnie pocałuje, martwiąc się, że tego nie zrobi."

"Teraz już wiem, że naukowcy się mylą. Ziemia jest płaska. Wiem to, ponieważ zepchnięto mnie z jej krawędzi, choć przez 17 lat próbowałam się jej trzymać. Próbowałam wspiąć się z powrotem, ale pokonanie grawitacji graniczy z cudem, kiedy nikt nie chce podać ci ręki."

Kocham moon drive i na razie na ŻADNEJ książce z tego wydawnictwa się nie zawiodłam,
 kocham również "Dotyk Julii", również pokochasz,
Ishya

 

2014/12/29

"Powód by oddychać" - Rebecca Donovan (recenzjuje Arati)

Tytuł: Powód by oddychać
Autor: Rebecc Donovan
Tytuł oryginalny: Reason to Breathe
Data wydania: 24.09.2014
Ilość stron: 494

 Powód by oddychać jest jedną z sześciu książek znalezionych pod choinką.

Emily Thomas jest szesnastoletnią dziewczyną mieszkającą w Connecticut. Od czterech lat mieszka z wujkiem - bratem jej zmarłego ojca i ciotką, która szczerze jej nienawidzi. Matka nie jest w stanie się nią zajmować i cały czas chodzi pijana.

Emma, bo tak wszyscy na nią mówią, ma bardzo ciężkie życie. Głównie przez ciotkę Carol, która znęca się nad nią, wyzywa, bije i ogólnie nie daje jej żyć. Dziewczyna nie może wychodzić ze znajomymi, na których ciotka jej nie pozwala, wyjątkiem jest jej przyjaciółka, Sara, której ojciec jest sędzią.


Emma jest niewidzialna dla innych uczniów. Przekonali się, że nie warto zaczynać rozmowy, bo i tak dziewczyna nie będzie chciała jej prowadzić. Co innego Sara. Jest śliczna i popularna, przez co cała szkoła chciałaby się z nią umówić.

W końcu w życiu Emily pojawia się Evan Mathews. Zauważyła go dopiero po tygodniu chodzenia razem na zajęcia. Od tamtego czasu nie dawał jej spokoju wciąż zadając pytania. Po pewnym czasie przyzwyczaiła się do jego obecności i na każdej przerwie odprowadzał ją do sali lekcyjnej.

Oczywiście jak w każdej książce tego typu musiał nadejść moment wielkiego rozstania, po którym cierpią obie strony. No i tak też się stało. W tym czasie Em zdąrzyła trafić do szpitala, wygrać mecz koszykówki i przeżyć wiele koszmarów sennych.

Książka bardzo mi się podobała. Dobrze mi się ją czytało przez co też skończyłam bardzo szybko. Jest w niej pełno bólu, ale było też parę szczęśliwszych momentów.
Za każdym razem, kiedy autorka opowiadała o czynach Carol zastanawiałam się jak silna jest główna bohaterka skoro przeżyła z nią aż cztery lata. To co ta ciotka robiła było naprawdę okrutne. Znienawidziłam ją od pierwszej wzmianki.

"Tak, jesteś inna, ale to w Tobie lubię. Nie chcę oglądać, jak się wściekasz, potrzebne ci są inne uczucia. Wiem, że w mojej obecności wychylasz głowę ze skorupy, lecz i tak nie mówisz mi o wszystkim, tłumisz w sobie złość, strach i ból. Nie chcesz, żebym oglądała cię przez ten pryzmat, ale ja i tak zdaję sobie sprawę, jak się czujesz."

Książka zdecydowanie przeznaczona jest dla starszych czytelników. Głownie dlatego, że bardzo dużo przekleństw pada z ust Carol. Jednak jeśli ktoś lubi książki tego typu uważam, że jest naprawdę godna polecenia,
Arati 



2014/12/27

"W śnieżną noc" - M. Johnson, J. Green, L. Myracle (rezenzjuje Ishya)

Tytół: W śnieżną noc
Autorzy: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle
Tytuł oryginalny: Let it snow
Ilość stron: 312 
Data wydania: 19.12.2014

 Już od dłuższego czasu czekałam na premierę tej książki. Jednym z powodów był niezastąpiony John Green, a drugim, nie oszukujmy się- cudna okładka. Ostatnimi czasy można było dorwać ją w naprawdę wielu miejscach, od księgarni po przeróżne markety. Obejmowało ją wiele promocji.

 "W śnieżną noc" to zbiór trzech opowiadań trzech uwielbianych autorów- Maureen Johnson, John'a Green i Lauren Myracle. W Polsce poza Green'em, o którym ostatnio mówi się wyjątkowo dużo, pozostałe autorki są niezbyt znane. To było moje pierwsze zetknięcie się z nimi. Kompletnie nie żałuję.


 Te trzy opowiadania tworzą jedną piękną całość. Losy bohaterów się przeplatają. Jesteśmy obserwatorami np. rodzącej się miłości, przebaczenia, a to wszystko za sprawą ogromnej ilości śniegu zasypującej niewielkie miasteczko Gracetown.

 Nie jest to literatura wymagająca, więc idealna na spokojny, cichy, zimowy wieczór. Czyta się niezwykle szybko. Bohaterów pokochałam od pierwszych stron, są wspaniale wykreowani. Ta nastrojowa lektura nie raz was rozbawi czy zaskoczy. Jest warta przeczytania. Znajdziesz w niej śnieg, którego w Polsce ostatnio wyjątkowo mało.

"- Ale... święta się skończyły.
- Och, nie, święta nigdy się nie kończą, jeśli nie chcesz. - Pochyliła się nad ladą i wsparła podbródek na dłoni. - Święta to stan umysłu."


"Bawiłaś się za Stuartem?- zapytała.
 Pytanie zabrzmiało dwuznacznie. Byłam rozwiązłą, zepsutą kobietą i nawet pięciolatka to dostrzegła."



Po pierwsze- zdobądź ją.
Po drugie- zaparz sobie herbatę, zrób kakao czy co tam chcesz.
Po trzecie- rozsiądź się wygodnie.
Po czwarte- przede wszystkim dobrze się baw.
Trzymajcie się, Ishya ❊❈ ❉
 

2014/12/07

"Angelfall" - Susan Ee (recenzjuje Arati)

Tytuł: Angelfall
Autor: Susan Ee
Tytuł oryginalny: Angelfall
Ilość stron: 316
Data wydania: 17.04.2013


Tak jak parę już wymienionych książek, tę również kupiłam na Targach w Krakowie. Zachęciła mnie do tego zakupu Ishya i po krótkim zastanowieniu postanowiłam, że ją wezmę.

W pierwszych chwilach byłam lekko zagubiona i nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Jakbym weszła w środek jakiejś opowieści bez zapoznania się z początkiem.

Narratorką jest siedemnastoletnia Penryn opiekująca się obłąkaną matką i niepełnosprawną siostrą jeżdżącą na wózku inwalidzkim.





 
"- Penryn?! Z kim rozmawiasz?! - pyta matka niemal oszalałym tonem.
- Z moim osobistym demonem, mamo. Nie martw się. To jakiś słabeusz.
Może i słabeusz, ale oboje wiemy, że mógłby mnie w każdej chwili zabić. Tyle, że ja nie zamierzam dać mu satysfakcji i pokazać, że się boję.
- Och! - stwierdza niespodziewanie spokojnym głosem matka, jakby moa odpowiedź wszystko jej wyjaśniła. - Rozumiem. Tylko go nie lekceważ. I nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać."

Peige ma dziesięć lat, została porwana przez Anioła, który wcześniej, razem z kilkoma innymi stoczyły walkę ze snieżnobiało-skrzydłym, któremu obcięły skrzydła kiedy w końcu udało się go unieruchomić.

"Prawda jest taka, że wszyscy poruszamy się po omacku i czasem potykamy się o coś strasznego."

 Kiedy Anioły odlatują, Penryn bierze skrzydła i ich właściciela, aby później, kiedy się obudzi, dowiedzieć się gdzie zabrali jej siostrzyczkę. Z początku bezskrzydły nie jest chętny do współpracy, ale kiedy dowiaduje się, że jest jeszcze szansa na ponowną możliwość latania, postanawia pomóc.

Penryn i Raffe razem wędrują, czasem tylko natykając się na ślady ludzkości w postapokaliptycznej Kaliforni. Po pewnym czasie zostają złapani, na szczęście przez ludzi, którzy, jak się okazuje, zbierają armię i mają w planach przypuszczenie ataku na Gniazdo. Jest to miejsce, w którym przebywa większość Aniołów. Mają tam wszystko, jakby ziemia wcale nie była zniszczona.
Kiedy w końcu bohaterom udaje się uciec mają niewiele czasu na odnalezienie Peige, przed całkową destrukcją Gniazda.

"- A jeśli mnie nie przepuszczą?
  - Przepuszczą.
  - Skąd wiesz?
  - Ponieważ masz odpowiedni wygląd.
  - Jaki wygląd?
  - Jesteś piękna."

Udaje się, ale właśnie wtedy zaczyna się najgorsze. Punkt kulminacyjny, który rozerwał moją świadomość na kawałki. Ostatnie kilka rozdziałów przeczytałam prawie bez tchu. Nie wiem czy to dlatego, że jestem ostatnio szczególnie wrażliwa, czy nie, ale moje policzki były całkowicie mokre od łez. Nie mogłam uwierzyć, że tak to wszystko się potoczylo. Ostateczny koniec trochę mnie uspokoił, ale i tak praktycznie nic nie skończyło się dobrze.

Mimo, że Angelfall nie jest najwybitniejszą książką jaką dane było mi przeczytać, to uważam, że jest naprawdę dobrze napisana i nie mam nic do zarzucenia. No może tylko to, że jest taka króciutka. Na szczęście są jeszcze następne części.

"Od początku widziałem, że lojalność cię zgubi. Nie przyszło mi do głowy, że będzie to lojalność wobec mnie."

"Na jego obliczu mieszają się szok i żal. Próbuję ogarnąć umysłem fakt, że Raffe rozpacza. Z mojego powodu.
"W sumie niespecjalnie mnie lubisz, zapomniałeś?"


Jest to książka, którą z pewnością warto przeczytać. Choćby z ciekawości jak mogłyby zachowywać się anioły, gdyby rozkazano im zniszczyć nasz świat.
Arati




"Charlie" - Stephen Chbosky (recenzjuje Ishya)


Tytuł: Charlie
Autor: Stephen Chbosky
Tytuł oryginalny: The Perks of Being a Wallflower
Ilość stron: 224
Data wydania: 25.01.2012

 "Charlie"... Paru ludzi polecało mi tą książkę. Szczerze mówiąc machnęłam na to ręką, bo gdy drukowanymi literami w opisie lub na okładce pisze : "Drogi przyjacielu! Piszę do ciebie, bo jako jedyny mnie rozumiesz, chciałbym ci opowiedzieć o moim życiu, seksie, narkotykach, związkach, akceptacji..." No nie. Mnie to nie zachęca, natomiast jakiś czas temu jednak zwróciłam na nią uwagę. Zainteresował mnie sam fakt listów. Listów do czytelnika, czyli "przyjaciela".

"Wiesz, jeśli chodzi o mnie, to czasem jestem szczęśliwy, a czasem smutny, i ciągle się zastanawiam, jak to możliwe."
"- On jest całym moim światem.
- Nigdy nie mów o nikim w ten sposób. Nawet o mnie."
 

 W skrócie: Głównym i tytułowym bohaterem jest Charlie. Ten 15-sto latek właśnie rozpoczął liceum. Jest nieśmiały, wrażliwy, małomówny i inteligentny. Opowiada nam min.  o swoim życiu, o spostrzeżeniach. Poznajemy jego sposób patrzenia na świat.

  Niby zwyczajna książka, ale jak się okazuje nie taka zwyczajna. Czytelnik niezwykle przywiązuje się do głównego bohatera. Nie ma dwóch takich samych.
 Niesamowicie podoba mi się styl pisania autora. To wspaniałe jak wiele uczuć, przemyśleć może nam przynieść zaledwie 220-stostronowa powieść! Po ostatnim liście, nie mogę się dojść do siebie. Charlie! Gdzie jesteś? Ja pragnę przeczytać kolejny list!

"Poszedłem na górkę, z której zawsze zjeżdżaliśmy na sankach. Było tam pełno dzieci. Patrzyłem, jak zjeżdżają, robiąc skoki i ścigając się. I pomyślałem sobie, że te wszystkie małe dzieci kiedyś dorosną. Że kiedyś będą robiły to, co my robimy teraz. Że kiedyś kogoś pocałują. Ale teraz zjeżdżają na sankach. To byłoby cudowne, gdyby można było tylko zjeżdżać na sankach , ale niestety nie da się."


 Tą magiczną książkę zdecydowanie polecam, już nigdy nie będziesz na świat patrzeć tak samo!
(nie będzie dobra dla młodszych czytelników)
Pozdrawiam, Ishya. 

2014/11/25

"Dziesięć płytkich oddechów" - K. A. Tucker (recenzjuje Arati)

Tytuł: Dziesięć płytkich oddechów
Autor: K. A. Tucker
Tytuł oryginalny: Ten tiny breaths
Ilość stron: 421
Data wydania: 18.06.2014

Książkę kupiłam na Targach w Krakowie razem z Ishyą, która zachęciła mnie do tego zakupu.

Głowną bohaterką jest Kacey, dwudziestolatka, która po stracie rodziców, razem z pietnastoletnią siostrą, Olivią zamieszkała u cioci i wujka. Niestety są zmuszone się wyprowadzić, ponieważ wujek Raymond miał nieprzyjemne plany względem młodszej dziewczyny.

Kace, bardzo ciężko ucierpiała kiedy zdażył się wypadek - zginęli jej najbliźsi, a w jej ciele musi być teraz wiele metalowych elementów podtrzymujących ją przed rozsypaniem. Dodatkowo co noc ma koszmary. Nie może oddychać i ciężko jest ją obudzić przez co jej siostra nieraz musiała wylewać na nią szklanę zimnej wody. Zazwyczaj śni jej się wypadek. Przez niego jest bardzo zamknięta w sobie, nie pozwala trzymać się za rękę, ponieważ przypomina jej to o chłopaku, który zginął.

"Nie otwiera się, nie potrafi znieść dotyku dłoni, ponieważ przypomina jej o śmierci. Nie dopuszcza nikogo do siebie, ponieważ idzie za tym ból."

Wszystko odmienia się kiedy dziewczyny wprowadzają się do małego mieszkania w Miami. Sąsiadują z bardzo młodą mamą, która wygląda jak lalka barbie, mieszkającą ze swoją małą córeczką Mią, w której Livie od razu się zakochuje oraz z chłopakiem z mieszkania 1D, Trentem Emersonem. Chłopak jest bardzo przystojny, ma dołeczki i hipnotyzujące niebieskie oczy. Kacey czuje do niego coś czego nigdy nie czuła, jednak nie chce się zbliżyć ze względu na przeszłość. W końcu się zakochuje, Trent chce ją uszczęśliwić, udaje mu się.. Do czasu gdy spotykają jego rodziców.
Od tego momentu wszystko, całe to szczęście zbudowane w książce zawala się. Od początku wiedziałam, że to musi się zdarzyć, czekałam na to mając nadzieje, że nie złamie mi to serca. Niestety, zaczęłam sądzić, że jednak moje przeczucia okażą się błędne i straciłam czujność. Właśnie wtedy uderzyl ból.

Płakałam bardzo długo nie mogąc się otrząsnąć, pogodziłam się z myślą, że tak musi być. Dlatego zaskoczył mnie koniec, nie spodziewałam się, że sprawy przyjmą taki kierunek, że jednak można być szczęśliwym.

Książka podzielona jest na osiem etapów. Każdy dopracowany idealnie, wszystko układa się w piękną, bolesna całość. Pokochałam bohaterów od razu i nie mogłam oderwać się od książki, tym sposobem przeczytałam ją w parę godzin. Treść zdecydowanie nie jest przeznaczona dla młodych czytelników. Są w niej różne sceny, o których młodsi nie powinni wiedzieć.
Historia daje do myślenia. Pokazuje jak może wyglądać życie kiedy coś poszło naprawdę nie tak i że jednak można z nim normalnie funkcjonować, żyć.

" - Zawsze to bardzo długo [...]
 - Zawsze nie trwa wystarczająco długo, jeśli chodzi o ciebie."

"Smakuje jak arbuz po życiu w pragnieniu. Jest jak powietrze po latach spędzonych pod wodą.
jest jak życie."

Polecam z całego, poturbowanego tą historią, serca. Naprawdę warta przeczytania!
Arati

2014/11/09

"Osobliwy dom pani Peregrine" - Ransom Riggs (recenzjuje Ishya)

Tytuł: Osobliwy dom pani Peregrine
Autor: Ransom Riggs
Tytuł oryginalny: Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children 
Ilość stron: 400 
Data wydania: 07.11.2012

 Do przeczytania tej książki zachęcił mnie jej "zwiastun", który wstawię Wam niżej. Przez jakiś czas patrzyłam za nią w księgarniach, ale nie przyniosło to większych efektów, natomiast, gdy zobaczyłam ją na targach książek w Krakowie (na których byłam z Arati) po chwili zastanowienia kupiłam ją.

"Nie były to jednak potwory z mackami i gnijącą skórą, takie, które umiał sobie wyobrazić siedmiolatek, lecz potwory o ludzkich obliczach, w eleganckich mundurach, maszerujące równym krokiem i tak boleśnie banalne, że człowiek rozpoznawał w nich monstra dopiero, kiedy było już za późno."
 Jacob nie ma za wielu przyjaciół, prowadzi bardzo zwyczajne i  nudne życie, oczywiście do czasu... pewnego dnia jego dziadek umiera (chociaż stosowniej byłoby powiedzieć "ginie") w tajemniczych okolicznościach i tak to wszystko się zaczyna. Historyjki o pogodnym walijskim sierocińcu strzeżonym przez ptaszysko, o osobliwych dzieciach, o potworach, to  wszystko nabiera sensu! Jacob wyrusza w podróż na tą tajemniczą wyspę odciętą od świata aby rozszyfrować ostatnie słowa dziadka.

 Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.  Klimatu dodają specyficzne i nieco niezwykłe fotografie, a także listy i rysunki. Nie zgodzą się natomiast ze słowami "trzymający w napięciu thriller". Nie. To nie było sprzerażające, to było... osobliwe. Świat jest naprawdę dobrze przedstawiony, a postacie świetnie wykreowane. Czytało się naprawdę miło. Ogromny plus za piękne wydanie tej "baśni dla młodzieży". Nic dodać. Nic ująć. Z przyjemnością sięgnę po drugi tom, czyli "miasto cieni", natomiast nie czuję pośpiechu. Wiem, że ta powieść na mnie poczeka.

"Kiedyś marzyłem o ucieczce przed zwykłym życiem, ale tak naprawdę moje życie nigdy nie było zwyczajne. Po prostu nie zauważałem jego niezwykłości."

Powieść podobała mi się, była dziwna... miejscami zaskakująca... osobliwa.
Ishya.  

2014/11/08

"Wszechświaty" - Leonardo Patrignani (recenzjuje Arati)


Tytuł: Wszechświaty
Autor: Leonardo Patrignani
Tytuł oryginalny: Multiversum
Ilosć stron: 272
Data wydania: 20.07.2013

Książkę wyhaczyłam na Targach Książki w Krakowie, na których byłam razem z Ishyą. Byłyśmy na spotkaniu z autorem i jest to pierwsza książka z autografem jaką posiadam!

Alex i Jenny porozumiewają się za pomocą umysłów. Na początku są to po prostu przebłyski obrazów, które doprowadzają do stracenia świadomości przez naszych bohaterów. Trochę później przekształca się to w wymianę pojedynczych słów, która co prawda nadal jest wyczerpująca, ale już nie tak bardzo. W końcu przeradza się to w wymianę zdań bez jakiegokolwiek bólu czy słabości.
Alex mieszka w Mediolanie, Jenny - w Melbourne.


W odkryciu o co w tym wszystkich chodzi, pomaga Alex'owi Marco, jego najlepszy przyjaciel jeżdżący na wózku. Jest technologicznym geniuszem, tworzy własne oprogramowania i urządzenia. Od czasu wypadku, w którym stracił nogi i rodziców zastanawia się czy istnieje inny wymiar, w którym ten wypadek się nie odbył. Alex z początku nie wierzy jego teorii i postanawia spotkać się z Jenny. Wylatuje do Australii. Umawia się z dziewczyną, że spotkają się na molo, ale kiedy do niego dociera okazuje się, że jej nie ma. Probuje dowiedzieć się od mieszkańców okolicy gdzie mieszka rodzina Graver'ów. Niestety, w jego świecie Jenny nie żyje od dziesięciu lat..

Nastolatkowie muszą odrkyć jak się spotkać i czym jest Pamięć. Mają mało czasu, bo zbliża się wielka asteroida gotowa zniszczyć każdy alternatywny świat bez wyjątku..


W książce zakochałam się "od pierwszego wejrzenia". Od razu mnie wciągnęła. Dzięki prostemu językowi autora bardzo łatwo się ją czyta, mimo trudnych zagadnień. Niesamowity jest sam zamysł wszechświatów, jak i to, że są bardzo dobrze rozwiniętym wątkiem, a nie tylko napomknięte mimo chodu.

Nie sposób jest domyślić się jak potoczą się wydarzenia. Początek przedostatniego rozdziału zszokował mnie tak bardzo, że przerwałam czytanie i przez kilka minut siedziałam z rozdziawioną buzią, przetwarząjąc to co przed chwilą przeczytałam. Na szczęście następny rozdział rozwiał moje różne wątpliwości i można powiedzieć, że wszystko skończyło się dobrze. Nie mogę się doczekać, aż będzie mi dane przeczytać następną część.

"W chwili, w której zniknie świadomość... Pamięć będzie jedyną, ostatnią alternatywą"

"- Może i jestem snem. Jestem tylko snem.
 - Tak, najpiękniejszym snem, jaki kiedykolwiek miałem.
 - Ale sny znikają.
 - Więc nie chcę się przebudzić."


Myślę, że naprawdę warto przeczytać "Wszechświaty", książki tego typu zmieniają pogląd na świat, dają do myślenia i rozwijają wyobraźnie.
Arati.

2014/10/29

"Mara Dyer. Tajemnica" - Michelle Hodkin (recenzjuje Ishya)

Tytuł: Mara Dyer. Tajemnica 
Autor: Michelle Hodkin
Tytuł oryginalny: The Unbecoming of Mara Dyer
Ilość stron: 412
Data wydania: 10.09.2014

 O tej książce dowiedziałam się jeszcze przed zapowiedzią premiery polskiej- przez YouTube. Amerykańscy booktuberzy wychwalali ją pod niebiosa. Od razu ją zapragnęłam, z powodu tych wszystkich świetnych opini i (cudnej) okładki (która, pięknie połyskuje). Kombinowałam jakby tu dorwać ją w orginale i "BUM", we wrześniu przewidziana jest jej premiera (tak jak wielu innych nieziemskich książek). Miałam ją kupić w dniu premiery, ale coś nie wyszło. Ostatnio w empiku, ją zobaczyłam- chwyciłam i nie puściłam. Zaczęłam czytać już w drodze do domu.








Już na wstępie zaskakuje nas tajemnicza notka, zamiast od autora- od Mary, czyli głównej bohaterki:
  Mara budzi się w szpitalu. Niczego nie pamięta. Okazuje się, że jej przyjaciele (w tym najlepsza przyjaciółka i chłopak) zginęli w wypadku (nie, nie samochodowym- przez zawalenie budynku) z którego ona dziwnym trafem wyszła cało, wtedy coś się w niej obudziło, następnie jesteśmy obserwatorami dziwnych, fascynujących zdarzeń od których nie sposób się oderwać. Z Marą wyruszmy w niesamowitą podróż pełną tajemnic, dodatkowo, główna bohaterka jest uważana za szaloną, przez co nie wiemy, czy możemy wierzyć we wszystko o czym pisze.

 Rozdziały są dosyć krótkie, przez co wyjątkowo szybko się przez nie przechodzi, język autorki to zadanie dodatkowo ułatwia. Wydawnictwo muszę pochwalić głównie za trzy rzeczy: za zachowanie pięknej, oryginalnej okładki, za śliczną, czytelną czcionkę i za tytuł. Odwaliliście świetną robotę! 

 Książkę ZDECYDOWANIE muszę pochwalić. Jest świetna. Tajemnica i wspaniały wątek miłosny (aaah, Noah!!!) pochłonie was bez reszty. Czytałam ją cały czas, tak się wciągnęłam w tą historię, że nie wiem czy wytrzymam do polskiej premiery "The Evolution of Mara Dyer", najwyżej przeczytam w oryginale.


"-Jakim cudem ty w ogóle masz przyjaciół, Noach?
-Sam się nad tym zastanawiam. - zagryzł w zębach plastikową słomkę
- Pytam serio. Mój dociekliwy umysł lubi wiedzieć.
Zmarszczył czoło, ale dalej patrzył przed siebie.
-Jednak ich nie mam.
-Prawie mnie nabrałeś.
-Łatwo cię nabrać.
To mnie zabolało
-Niech cię diabli wezmą - powiedziałam spokojnie
-Dawno to zrobili."


Jeszcze raz gorąco polecam!
Ishya

2014/10/22

"Zostań jeśli kochasz" - Gayle Forman (recenzjuje Ishya)

                                     
Tytuł: Zostań jeśli kochasz (czemu nie "Jeśli zostanę"?!)
Autor: Gayle Forman         
Tytuł oryginalny: If I Stay
Ilość stron: 248
Data wydania: 10.09.2014

 Przyznaję się. Najpierw był film później książka. Na premierze byłam z Arati. Pokochałyśmy tę ekranizację. Tak jak wszyscy inni, w pewnym momencie zaczęłyśmy płakać, gdy film dobiegł końca moja reakcja o było coś w stylu: "To tyle?! Co dalej? Może w książce się więcej wyjaśni?", wtedy dziewczyny, które siedziały obok powiedziały "Nie wyjaśni", miały rację. W każdym razie (tak jak 80% sali) popędziłyśmy po książkę (kosztuje 24,90).

 W skrócie: główną bohaterką jest Mia- dziewczyna w tragicznym wypadku straciła najbliższych. Musi zdecydować czy zostać czy odejść, bo jest tak jakby "pomiędzy światami"- nikt jej nie słyszy, nikt jej nie widzi, natomiast ona słyszy i widzi wszystko.
 I oto tak poznajemy jej dotychczasowe życie. Dowiesz się o jej pasji do wiolonczeli. O jej rodzinie. O chłopaku. O przyjaciółce. O problemach. O marzeniach. O pierwszym pocałunku. O tym jak zatraca się w muzyce...

 Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Idealna na pare wieczorów. Jest wzruszająca, naprawdę ładna. Przy niej natomiast nie płakałam. Teraz jest po prostu miłym wspomnieniem, ale myślę, że warto było ją przeczytać.
Niestety w polsce nie ukazała się jeszcze druga część, ale wiem, że po nią sięgnę.

"Miłość to dziwka."

Polecam, może nie jest to jakieś niesamowite arcydzieło, ale po prostu miła, fajnie napisana opowieść o życiu, o tym jak wszystko może się zmienić.
Ishya 

 


2014/10/21

"Zieleń Szmaragdu" - Kerstin Gier (recenzjuje Arati)

UWAGA!
Ta recenzja dotyczy ostatniej części Trylogii czasu. Poprzednie to "Czerwień rubinu" i "Błękit szafiru".

Tytuł: Zieleń szmaragdu
Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Smaragdgrun. Liebe geht durch alle Zeiten
Ilość stron: 456
Data wydania: 22.02.2012

Ta część nie była gorsza od poprzednich. Wciągnęła mnie całkowicie, tak, że kiedy musiałam zrobić sobie przerwę w czytaniu, głowiłam się nad tym jak rozwiążą się kolejne zagadki.

Na samym początku Gwendolyn razem z Xemeriusem, który jest demonem, odnajdują skarb pozostawiony przez dziadka naszej bohaterki. Jest nim skrzynka, ukryty w niej został naprawdę cenny przedmiot i lepiej żeby nikt nie dowiedział się o jego istnieniu.
Wynika z tego wielkie zamieszanie ponieważ Charlotta usilnie próbuje odkryć ich tajemnicę. Na szczęście z pomocą paru osób udaje się przechytrzyć kuzynkę Gwen i zatuszować ślady skarbu.


Życie Gwen wisi na włosku i właśnie wtedy Gideon postanawia wyznać jej miłość. Dziewczyna cudem wychodzi cało z potyczki z lordem Alastair'em, ale kiedy wie, co czuje jej ukochany staje się najszczęśliwszą dziewczyną i obdarowuje swoim szczęściem innych. Chwile później dowiaduje się, że jej życie wcale nie będzie takie krótkie...
Odkrywa także przez przypadek, że jej mama tak naprawdę wcale nią nie jest. Kto jest jej prawdziwymi rodzicami? O tym przekonasz się tylko wtedy gdy przeczytasz tę książkę.

W tej części działo się, myślę, że więcej niż w poprzednich. Przez cały czas Gwen towarzyszył Xemerius, którego wprost ubóstwiam i mimo, że jest tylko gargulcem-demonem, potrafi mnie rozśmieszyć. Śmiałam się za każdym razem gdy tworzył scenariusz swojej nienapisanej opowieści przeszkadzając tym samym Gwendolyn i Gideonowi na przykład w... całowaniu! Nawet jeśli sytuacja ta nie była zabawna.
Jestem szczerze oddana tej historii i naprawdę smucę się, że nie będzie dalszego ciągu. Tak jak poprzednie części, tą przepełnia miłość, smutek, radość i te wszystkie emocje, które towarzyszą niebezpieczeństwu.

"Kiedy mnie całujesz jest tak, jakby ktoś usuwał mi ziemię spod nóg. Nie mam pojęcia, jak to robisz ani gdzie się tego nauczyłaś. Jeśli to był film, to koniecznie musimy go razem obejrzeć."

"Gwendolyn! O mój boże! Gwenny! Proszę, nie! Nie możesz umrzeć, słyszysz Gwenny? Zostań ze mną. Kocham cię Gwenny, proszę, nie zostawiaj mnie."


PODSUMOWUJĄC :)

Wszystkie ksiązki serii "Trylogia czasu" okazały się naprawdę dobrymi. Każda część została napisana świetnie i na poziomie. Przy każdej znajdowałam inny powód do smutku czy radości i nie potrafię przeboleć tego, że dalszy los Gwen i Gideona nie będzie kontynuowany. Przydała by się choć jeszcze jedna część, w której mogłoby być opisane ich życie po tym szczęśliwym zakończeniu. Z chęcią poznałabym, teraz jeszcze nienarodzone, następne dziecko Lucy i Paula. Chcialabym wiedzieć co działo się z Charlottą, nawet jeśli jej nie lubię. Czy znalazła kogoś? Czy jej miłość do Gideona wygasła czy też nie? 
Z pewnością będę wymyślać tysiące scenariuszy tego co mogło się wydarzyć po zakończeniu w książce. Czy Xemerius dalej był tak uroczy i nieznośny jakim go znamy? Co się stało z małym Robertem? 
Jest tyle niedokończonych, według mnie, spraw.. Mimo to cieszę się, że mogłam zagłębić się w tą wciągającą opowieść. Będzie to dla mnie kolejne, niezapomniane przeżycie, następny wątek zapisany w głowie. Najważniejsze jest to, że wszystko skończyło się dobrze, a miłość Gwenny i Gideona pozostanie na wieki.


"Skacz - i lecąc w dół, pozwól, by wyrosły ci skrzydła."

"Zieleń szmaragdu" jak i całą "Trylogię czasu" polecam zdecydowanie i z całego serca. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się aby ostatnia częśc tak bardzo sprawiła, że pokocham całą serię, więc coś to oznacza. Osobo, która nie przeczytała żadnej części, a jakimś cudem tu trafiła, wiedz, że przeczytać naprawdę warto!!
Arati.

2014/10/17

"Błękit szafiru" - Kerstin Gier (recenzjuje Arati)



UWAGA!
Jeśli nie przeczytałeś poprzedniej części - "Czerwień rubinu", lepiej nie czytaj tej recenzji, jest o drugiej książce z tej serii.

Tytuł: Błękit szafiru
Autor: Kerstin Gier
Tytuł oryginalny: Saphirblau. Liebe geht durch alle Zeiten
Ilość stron: 364
Data wydania: 12.10.2011

Myślę, że podobała mi się bardziej od pierwszej części. Pewnie dlatego że jestem wielką fanką tych wszystkich miłosnych historyjek... Pytanie tylko: czy miłość Gwendolyn i Gideona przetrwa? Rozwinie się czy też całkiem zaniknie?

Podczas codziennych elapsji Gwen nie do końca robi to czego się od niej oczekuje. Spotyka w przeszłości swego dziadka, który wtedy jeszcze nim nie jest. Razem wymyślają sposób by móc się spotykać. Próbują odkryć tajemnicę Zielonego jeźdźca.





Czytając tą książkę kilka razy się załamałam, tylko po to by zaraz cieszyć się razem z bohaterami. Cóż mogę powiedzieć. Postacie są tak świetnie wykreowane, że zapadają w pamięc i nie pozwalają czytelnikowi oderwać się od ich historii.
Szczerze zakochałam się w tej serii i z niecierpliwością czekam na moment gdy będę mogła przeczytać kolejną i zarazem ostatnią część Trylogii czasu.

"- Powiedz mi, czy ty mnie właśnie całujesz?
- Nie, tylko prawie - mruknął Gideon z ustami tuż przy mojej skórze. - Nie chciałbym w żadnym wypadku wykorzystywać tego, że jesteś pijana i chwilowo uważasz mnie za boga."

"- A ty koniecznie powinnaś robić coś ze swoimi włosami: wyglądają tak, jakby grzebał w nich obiema rękami jakiś idiota, który potem rzucił cię na sofę... (...) nie patrz tak na mnie.
- Jak znowu?
- Tak jakbyś nie mogła się poruszyć.
- Ale tak właśnie jest - odrzekłam poważnie. - Jestem budyniem. Przerobiłeś mnie na budyń."


Naprawdę bardzo gorąco polecam, myślę, że warto poznać ich życie. Jest nietypowe, co czyni je ciekawsze i bardziej zwariowane,
Arati

2014/10/13

"Gwiazd naszych wina" - John Green (recenzjuje Ishya)

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Tytuł oryginalny: The Fault in Our Stars
Ilość stron: 312 
Data wydania: 06.02.2013

Tak wiem, wiem. Wszyscy znają już tą historię. "Trochę" się o niej nasłuchali. Jednym z powodów to to, że jakiś czas temu film "Gwiazd naszych wina" wszedł do kin. Niestety nie miałam możliwości na niego pójść- akurat nie było mnie w Polsce. Książkę przeczytałam min. z powodu presji: "wszyscy o tym gadają, a ty nie wiesz o co chodzi". W każdym razie: ja również przedstawię wam tu moje odczucia.

 To na początek (mimo, że wiem, że wiesz) powiem o co w tym wszystkim chodzi. Główną bohaterką i narratorką jest Hazel Grace. Dziewczyna choruje na raka, zmuszona przez matkę (która się o nią martwi, bo  podejrzewa ją o depresję) chodzi na cotygodniowe zajęcia grupy wsparcia.





 Pewnego razu na zajęciach pojawia się Augustus Waters. Czarujący chłopak! Przystojny, a jak się okazje później również zabawny i inteligenty (kocha metafory). Od razu zauważa Hazel, nie potrafi się przestań na nią patrzeć. I co z tego wynika? Tego samego dnia ona idzie do niego na film. Tak się to wszystko zaczyna.

 MNÓSTWO osób wychwalało tą książkę, jaka to ona wspaniała i fantastyczna. Tak. Była naprawdę dobra, ale czy aż tak, jak wszyscy mówią? Nie jestem do końca pewna. Muszę natomiast przyznać to, że naprawdę mnie wciągała. Przeczytałam ją w dwa dni ("szkolne"). Nie umiałam się oderwać. Hazel i Augustus byli świetni! Nie da się ich nie kochać. Jedno natomiast, mnie zdziwiło- nie płakałam. A byłam pewna, że będę płakać ("bo taka wzruszająca", "wszyscy płakali"). Nie. Było mi po prostu smutno, ale myślę że spowodowane jest to milionami spoilerów napływającymi zewsząd.
 To wszystko nie zmienia jednak faktu, że pokochałam ich historię, całym serduszkiem. Pokochałam również John'a Green'a i nie mogę doczekać się kolejnej jego książki (za jaką się wziąć teraz?).

"Niektóre nieskończoności są większe niż inne."

Tą książkę przeczytaj! Naprawdę warto! Trochę zmienia sposób patrzenia na świat. Wyjdzie ci na dobre. Warto jeszcze dodać, że to nie jest opowieść "jak umierać", to jest opowieść "jak żyć" i to jest piękne.
Ishya.




2014/10/12

"Płomień Anioła" - L. A. Weatherly (recenzjuje Arati)


UWAGA!
Jeżeli nie przeczytałeś pierwszej części, czyli "Anioł", nie czytaj tej recenzji - jest o drugiej części.

Tytuł: Płomień anioła
Autor: Lee Weatherly
Tytuł oryginalny: Agnel fire
Ilość stron: 504
Data wydania: 28.05.2014

Zacznę od tego, że nawet nie wiedziałam, że "Anioł" będzie mieć kolejne części, ale kiedy tylko to zobaczyłam musiałam kupić.

Prolog jest o chłopaku, którego nie było w poprzedniej części. Seb szuka jakiejś dziewczyny. Włamuje się do czyjegoś mieszkania, w celu skorzystania z komputera. Znajduje tam adres pewnego sierocińca i udaje sie go odwiedzić. Niestety tak także jej nie ma. Nastolatek ma wątpliwości czy ona w ogóle istnieje...

Willow ma sen. Śni jej się jakieś miejsce w Meksyku i tajemniczy chłopak. Opowiada go Alex'owi pomijając tego ostatniego, mówi mu, że muszą się tam udać, bo coś się zdarzy, chociaż sama do końca nie jest pewna co to będzie.



Ta część według mnie je zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Pięknie napisana. Jak zwykle bywa w książkach miłosnych w tej również jest trochę sprzeczek między zakochanymi. To bardzo urozmaica historię i czyni ją ciekawszą.

"Rzuciłam się na niego, tuląc go i obejmując. On także chwycił mnie w ramiona i zaśmiewając się ze szczęścia, podniósł na moment. Myślałam zrazu, że ja również się śmieję, ale potem uświadomiłam sobie, że zalewam się łzami - teraz, kiedy wszystko było w porządku, coś we mnie pękło jak guma rozciągnięta do granic możliwości i rozpłakałam się żałośnie, jakbym już nigdy nie miała przestać."

Osobo, która zakochała się lub choć trochę polubiła pierwszą część, uważaj, ta skradnie twe serce!
Arati

2014/10/11

"Anioł" - L. A. Weatherly (recenzjuje Arati)


Tytuł: Anioł
Autor: Lee Weatherly
Tytuł oryginalny: Angel
Ilość stron: 397
Data wydania: 05.05.2011

Od zawsza kochałam anioły. Dlatego też zdecydowałam się na tę książkę. Nie zawiodłam się.

Willow Fields jest z pozoru zwyczajną nastolatką tyle, że.. Potrafi przepowiadać przyszłość. Dodatkowo w dniu, w którym poznaje tajemniczego Alex'a dowiaduje się, że jest półaniołem. Alex natomiast jest zabójcą aniołów. Dostał zlecenie od CIA by ją zabić, ale kiedy ją spotyka i dostrzega jej aurę domyśla się, że to same anioły wydały to polecenie. Nie wiadomo dlaczego, ale upierają się, że Willow ich wszystkich zgładzi.

Wspólnie odbywają niebezpieczną podróż uciekając przed ludźmi Kościoła Aniołów. Muszą wymyślić sposób by powstrzymać anioły przed zniszczeniem świata ludzi. Czy  im się to uda?


Ta książka spodobała mi się tak bardzo, że czytałam ją wiele razy. Prawdziwie romantyczna historia miłosna o dwóch nastolatkach.
Anioły nie są tymi, za które je uważamy. Polują na ludzi oszołomionych ich pięknem.

"-Myślałam... Myślałam, że nie ufasz nikomu.
-Dla ciebie zrobię wyjątek. - Delikatnie dotknął mojego policzka. - Willow, to była najmilsza, najcudowniejsza, najgłupsza rzecz, jaką ktoś kiedykolwiek dla mnie zrobił."


Zachęcam do przeczytania tej książki, naprwdę warto i serdecznie polecam ją osobom w każdym wieku!
Arati

ps. Bardzo przepraszam za moją nieobecność.

2014/10/03

"Ocean na końcu drogi" - Neil Gaiman (recenjuje Ishya)

Tytuł: Ocean na końcu drogi
Autor: Neil Gaiman
Tytuł oryginalny: The Ocean at the End of the Lane
Ilość stron: 216
Data wydania: 09.10.2013

 Kocham tego pisarza! I zamierzam przeczytać naprawdę wiele jego książek. Moja przygoda z Neilem rozpoczęła się parę lat temu  z książką "Koralina", i już teraz wiem, że tak szybko się nie skończy.

 "Ocean na końcu drogi" z początku miał być opowiadaniem, ale jak to często bywa, rozrósł się do formy samodzielnej powieści. Powieści magicznej, baśniowej, wzruszającej, a miejscami przerażającej lub mrocznej. Moją uwagę zwróciły przede wszystkim przepiękne cytaty, tak często pojawiające się na jej łamach.



 Książka ta to wspomnienia mężczyzny, który po powrocie do rodzinnego miasteczka wszystko sobie przypomina. Przypomina sobie o człowieku, którego samobójstwo obudziło coś, co powinno pozostać uśpione i przypomina sobie staw będący oceanem. W wspomnieniach powracają również trzy kobiety- babka, matka i córka, które pamiętały i wiedziały zdecydowanie zbyt wiele. Przypomina sobie po prostu jak miał siedem lat.

 Ta pozycja naprawdę porusza, daje do myślenia, nie pozwala o sobie zapomnieć (osobiście kocham, gdy tak się dzieje). Mimo upływu dni moje myśli zaprzątają różne pytania: "Ale jak to? Nie ma nic więcej?" lub "A może to wszystko mu się tylko wydawało?". Odpowiedzi niestety nie poznamy. Nawet nie wiem jak nazywa się główny bohater...

 "W tym właśnie problem z żywymi istotami. Nie trwają zbyt długo. Jednego dnia kociak, drugiego stary kot. A potem wyłącznie wspomnienia. A wspomnienia blakną, zlewają się i łączą razem..."
 
"Nic nigdy nie jest takie samo (...) Nieważne, sekundę czy sto lat później. Wszystko zawsze przelewa się, kipi, a ludzie zmieniają się tak samo jak oceany."

Tą książkę polecam wszystkim, bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie- Ishya.


  


2014/09/25

"Drżenie" - Maggie Stiefvater (recenzjuje Arati)


Tytuł: Drżenie
Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł oryginalny: Shiver
Ilość stron: 459
Data wydania: 16.05.2011

Moją uwagę przykuła okładka. Niby zwykła, ale tak naprawdę wiele się na niej dzieje. No i ten tajemniczy tytuł. O co chodzi?

  Pierwsze dwa rozdziały są z czasów kiedy Grace - jedna z głównych bohaterów - jest małą dziewczynką. Zostaje porwana przez wilki. Kto i dlaczego uratował ją przed zjedzeniem? Nie wiadomo.
  Do czasu, gdy wilk, który przez wiele lat obserwował ją ze skraju lasu, pojawia się u progu jej drzwi. Ale nie jako zwierzę. Jest człowiekiem i w dodatku został postrzelony. W tym momencie do świata Grace "wprowadzają się" wilki.
  Nikt nie wie dlaczego dziewczyna nie przemieniła się w jednego z nich podczas tej zimowej nocy, gdy została porwana. Każdy próbuje odkryć prawdę.

  W książce jest dwóch narratorów - Grace i Sam. Jeden rozdział prowadzi jedna osoba, następny druga. Jest to w miarę czytelne, choć początkowo miałam  problemy z rozeznaniem się kto w danej chwili mówi. Później już było łatwiej, bo pamiętałam o tym żeby patrzeć na "nazwę" rozdziału.

Jest to jedna z moich pierwszych ulubionych książek. Historia o życiu codziennym zwykłej nastolatki, w której życie nagle się zmienia. Pełna miłości, przyjaźni i niebezpieczeństwa.

"Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadłem się na kawałki."


Gorąco polecam fanom wilków, miłości i tajemnic, czyli osobom takim jak ja!
Arati

"Nigdy nie gasną" - Alexandra Bracken (recenzjuje Ishya)

UWAGA!
 Jeśli nie przeczytałeś części pierwszej, czyli "mroczne umysły" to nie czytaj tej recenzji, bo jest o części drugiej.


Tytuł: Nigdy nie gasną (tom 2)
Autor: Alexandra Bracken
Tytuł oryginalny:  Never fade
Ilość stron: 456
Data wydania: 11.08.2014

  Po tą część sięgnęłam już trzy dni po skończeniu poprzedniej, z ogromnym zapałem. Miałam tak wiele pytań! Wraz z Ruby chciałam jeszcze trochę pocierpieć z powodu odejścia Liam'a. Chciałam zagłębić się w jej uczuciach... i jak to często bywa- nie wyszło. A dlaczego? Za chwilę się dowiecie.

 Minęło już kilka miesięcy. Ruby jest w Lidze Dzieci, natomiast nie tylko to jest inne. Ruby jest inna. Jest silniejsza. Jest liderką. Zależy jej na tej "organizacji". Zależy jej na Cate. Ona nie chce opuśnić Ligi.



 
   I chyba to spowodowało, że czytałam tą książkę tak długo- ok. 2 tygodnie! Mimo ogromu akcji i nowych, świetnie wykreowanych postaci, których nie da się nie lubić, pierwsza część wciągnęła mnie bardziej.  W sumie nie wiem czym to jest spowodowane, druga część była świetna, może i lepsza! Myślę, że to z powodu Liam'a. Jak dla mnie było go za mało... ale jest, a w dodatku dochodzi jeszcze jego starszy braciszek, który odgrywa dosyć znaczącą rolę. Są do siebie podobni, a jednak inni. Wiem jedno: uwielbiam ich obu. Wypowiedzi Cole'a- nic dodać, nic ująć! (ALE to Liam pozostanie w moim sercu na znaczącym miejscu.)

"Życie nie jest sprawiedliwe. Zajęło mi trochę czasu, zanim to zrozumiałam, ale okazuje się, że los zawsze znajdzie sposób, żeby cię rozczarować."
Tą książkę musi przeczytać KAŻDY, kto choć trochę pokochał pierwszą część!
Ishya

                                                                                                  

2014/09/21

"Hopeless" - Colleen Hoover (recenzjuje Arati)


Tytuł: Hopeless
Autor: Colleen Hoover
Tytuł oryginalny: Hopeless
Ilość stron: 424
Data wydania: 16.06.2014

 Właściwie nie wiem dzięki czemu zwróciłam uwagę na tą książkę. Myślę, że zaintrygował mnie tytuł, a po przeczytaniu opisu moja dusza zapragnęła poznać historię Sky i Dean'a.

 Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Sky, która poznaje Dean'a Holder'a - przystojnego, ale tajemniczego chłopaka - i odtąd jej życie zmienia się nie do poznania. Nic nie jest takie jak się wydawało. Dziewczyna musi odkryć prawdę. Okazuje się, że Holder wie o niej więcej niż ona sama.







 Pełna piękna, emocji i bólu historia o miłości. Potrafi wyrwać i zmiażdżyć serce tak, że ciężko się pozbierać. Wciągnęła mnie tak bardzo, że nie potrafiłam się od niej oderwać i czytałam do późna zmagając się ze snem tylko po to żeby ją skończyć. Nie mogłabym pójść spać bez rozwiązania ich zagadki. Po przeczytaniu jej jeszcze przez pare dni żyłam światem z tej książki.

"Wiem, że jej życie było milion razy cięższe od mojego. A fakt, że nadal uśmiechała się i śmiała każdego dnia, ale ja nie miałem bladego pojęcia o tym, przez co przeszła... nareszcie widzę, jaka naprawdę była dzielna"


Gorąco polecam każdemu, kto kocha tego typu opowieści,
Arati