2014/12/30

"Dotyk Julii" - Tahereh Mafi (rezecjuje Ishya)

Tytuł: Dotyk Julii
Autor:
Tytuł oryginalny: Shatter Me 
Ilość stron: 336 
Data wydania: 28.04.2014

 Święta, święta i po świętach, ale po tych świętach pozostają wspomnienia i prezenty. To jest właśnie jeden z nich, no... prezentów, ale w sumie teraz również wspomnieniem. Naprawdę bardzo miłym wspomnieniem.

 Świat z dnia na dzień dosłownie zaczął umierać. Rośliny, zwierzęta, a co za tym idzie ludzie. W tym świecie ptaki szybujące po niebie są legendą. No, ale to wszystko jest tylko tłem.

 Główną bohaterką i narratorką jest tytułowa Julia. Od 264 dni jest zamknięta, w czterech betonowych ścianach, w "domu wariatów". Minęło 6336 godzin od kiedy dotknęła drugiego człowieka...

  No właśnie, niby każdy z nas pragnie fizycznej bliskości drugiej osoby, ona niby też, ale nie robi tego, już nigdy więcej tego nie chce tego zrobić. Nienawidzi siebie za to co może robić tak niewinną czynnością jaką jest zwykły dotyk, jej rodzice jej za to nienawidzili, dlatego sami oddali ją władzom. Dzieci ze szkoły omijały ją szerokim łukiem, nikt nie patrzył na nią jak na istotę ludzką, no może poza jedną osobą... a właściwie o co to całe zamieszanie?? No tak. Julia potrafi dosłownie zabić gołymi rękami. 

 "Dotyk Julii" jest książką maksymalnie wciągającą, z gatunku tych przez, przez które dosłownie się przelatuje. Niesamowicie przyjemnie się ją czyta. Bohaterów pokochałam od pierwszych stron, szczerze mówiąc nawet tych "złych", bo czytelnik wie czemu tacy się stali. Nic nie jest czarne lub białe, nikt nie rodzi się dobry czy zły.

"Zastygam w oczekiwaniu, bojąc się, że mnie pocałuje, martwiąc się, że tego nie zrobi."

"Teraz już wiem, że naukowcy się mylą. Ziemia jest płaska. Wiem to, ponieważ zepchnięto mnie z jej krawędzi, choć przez 17 lat próbowałam się jej trzymać. Próbowałam wspiąć się z powrotem, ale pokonanie grawitacji graniczy z cudem, kiedy nikt nie chce podać ci ręki."

Kocham moon drive i na razie na ŻADNEJ książce z tego wydawnictwa się nie zawiodłam,
 kocham również "Dotyk Julii", również pokochasz,
Ishya

 

2014/12/29

"Powód by oddychać" - Rebecca Donovan (recenzjuje Arati)

Tytuł: Powód by oddychać
Autor: Rebecc Donovan
Tytuł oryginalny: Reason to Breathe
Data wydania: 24.09.2014
Ilość stron: 494

 Powód by oddychać jest jedną z sześciu książek znalezionych pod choinką.

Emily Thomas jest szesnastoletnią dziewczyną mieszkającą w Connecticut. Od czterech lat mieszka z wujkiem - bratem jej zmarłego ojca i ciotką, która szczerze jej nienawidzi. Matka nie jest w stanie się nią zajmować i cały czas chodzi pijana.

Emma, bo tak wszyscy na nią mówią, ma bardzo ciężkie życie. Głównie przez ciotkę Carol, która znęca się nad nią, wyzywa, bije i ogólnie nie daje jej żyć. Dziewczyna nie może wychodzić ze znajomymi, na których ciotka jej nie pozwala, wyjątkiem jest jej przyjaciółka, Sara, której ojciec jest sędzią.


Emma jest niewidzialna dla innych uczniów. Przekonali się, że nie warto zaczynać rozmowy, bo i tak dziewczyna nie będzie chciała jej prowadzić. Co innego Sara. Jest śliczna i popularna, przez co cała szkoła chciałaby się z nią umówić.

W końcu w życiu Emily pojawia się Evan Mathews. Zauważyła go dopiero po tygodniu chodzenia razem na zajęcia. Od tamtego czasu nie dawał jej spokoju wciąż zadając pytania. Po pewnym czasie przyzwyczaiła się do jego obecności i na każdej przerwie odprowadzał ją do sali lekcyjnej.

Oczywiście jak w każdej książce tego typu musiał nadejść moment wielkiego rozstania, po którym cierpią obie strony. No i tak też się stało. W tym czasie Em zdąrzyła trafić do szpitala, wygrać mecz koszykówki i przeżyć wiele koszmarów sennych.

Książka bardzo mi się podobała. Dobrze mi się ją czytało przez co też skończyłam bardzo szybko. Jest w niej pełno bólu, ale było też parę szczęśliwszych momentów.
Za każdym razem, kiedy autorka opowiadała o czynach Carol zastanawiałam się jak silna jest główna bohaterka skoro przeżyła z nią aż cztery lata. To co ta ciotka robiła było naprawdę okrutne. Znienawidziłam ją od pierwszej wzmianki.

"Tak, jesteś inna, ale to w Tobie lubię. Nie chcę oglądać, jak się wściekasz, potrzebne ci są inne uczucia. Wiem, że w mojej obecności wychylasz głowę ze skorupy, lecz i tak nie mówisz mi o wszystkim, tłumisz w sobie złość, strach i ból. Nie chcesz, żebym oglądała cię przez ten pryzmat, ale ja i tak zdaję sobie sprawę, jak się czujesz."

Książka zdecydowanie przeznaczona jest dla starszych czytelników. Głownie dlatego, że bardzo dużo przekleństw pada z ust Carol. Jednak jeśli ktoś lubi książki tego typu uważam, że jest naprawdę godna polecenia,
Arati 



2014/12/27

"W śnieżną noc" - M. Johnson, J. Green, L. Myracle (rezenzjuje Ishya)

Tytół: W śnieżną noc
Autorzy: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle
Tytuł oryginalny: Let it snow
Ilość stron: 312 
Data wydania: 19.12.2014

 Już od dłuższego czasu czekałam na premierę tej książki. Jednym z powodów był niezastąpiony John Green, a drugim, nie oszukujmy się- cudna okładka. Ostatnimi czasy można było dorwać ją w naprawdę wielu miejscach, od księgarni po przeróżne markety. Obejmowało ją wiele promocji.

 "W śnieżną noc" to zbiór trzech opowiadań trzech uwielbianych autorów- Maureen Johnson, John'a Green i Lauren Myracle. W Polsce poza Green'em, o którym ostatnio mówi się wyjątkowo dużo, pozostałe autorki są niezbyt znane. To było moje pierwsze zetknięcie się z nimi. Kompletnie nie żałuję.


 Te trzy opowiadania tworzą jedną piękną całość. Losy bohaterów się przeplatają. Jesteśmy obserwatorami np. rodzącej się miłości, przebaczenia, a to wszystko za sprawą ogromnej ilości śniegu zasypującej niewielkie miasteczko Gracetown.

 Nie jest to literatura wymagająca, więc idealna na spokojny, cichy, zimowy wieczór. Czyta się niezwykle szybko. Bohaterów pokochałam od pierwszych stron, są wspaniale wykreowani. Ta nastrojowa lektura nie raz was rozbawi czy zaskoczy. Jest warta przeczytania. Znajdziesz w niej śnieg, którego w Polsce ostatnio wyjątkowo mało.

"- Ale... święta się skończyły.
- Och, nie, święta nigdy się nie kończą, jeśli nie chcesz. - Pochyliła się nad ladą i wsparła podbródek na dłoni. - Święta to stan umysłu."


"Bawiłaś się za Stuartem?- zapytała.
 Pytanie zabrzmiało dwuznacznie. Byłam rozwiązłą, zepsutą kobietą i nawet pięciolatka to dostrzegła."



Po pierwsze- zdobądź ją.
Po drugie- zaparz sobie herbatę, zrób kakao czy co tam chcesz.
Po trzecie- rozsiądź się wygodnie.
Po czwarte- przede wszystkim dobrze się baw.
Trzymajcie się, Ishya ❊❈ ❉
 

2014/12/07

"Angelfall" - Susan Ee (recenzjuje Arati)

Tytuł: Angelfall
Autor: Susan Ee
Tytuł oryginalny: Angelfall
Ilość stron: 316
Data wydania: 17.04.2013


Tak jak parę już wymienionych książek, tę również kupiłam na Targach w Krakowie. Zachęciła mnie do tego zakupu Ishya i po krótkim zastanowieniu postanowiłam, że ją wezmę.

W pierwszych chwilach byłam lekko zagubiona i nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Jakbym weszła w środek jakiejś opowieści bez zapoznania się z początkiem.

Narratorką jest siedemnastoletnia Penryn opiekująca się obłąkaną matką i niepełnosprawną siostrą jeżdżącą na wózku inwalidzkim.





 
"- Penryn?! Z kim rozmawiasz?! - pyta matka niemal oszalałym tonem.
- Z moim osobistym demonem, mamo. Nie martw się. To jakiś słabeusz.
Może i słabeusz, ale oboje wiemy, że mógłby mnie w każdej chwili zabić. Tyle, że ja nie zamierzam dać mu satysfakcji i pokazać, że się boję.
- Och! - stwierdza niespodziewanie spokojnym głosem matka, jakby moa odpowiedź wszystko jej wyjaśniła. - Rozumiem. Tylko go nie lekceważ. I nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać."

Peige ma dziesięć lat, została porwana przez Anioła, który wcześniej, razem z kilkoma innymi stoczyły walkę ze snieżnobiało-skrzydłym, któremu obcięły skrzydła kiedy w końcu udało się go unieruchomić.

"Prawda jest taka, że wszyscy poruszamy się po omacku i czasem potykamy się o coś strasznego."

 Kiedy Anioły odlatują, Penryn bierze skrzydła i ich właściciela, aby później, kiedy się obudzi, dowiedzieć się gdzie zabrali jej siostrzyczkę. Z początku bezskrzydły nie jest chętny do współpracy, ale kiedy dowiaduje się, że jest jeszcze szansa na ponowną możliwość latania, postanawia pomóc.

Penryn i Raffe razem wędrują, czasem tylko natykając się na ślady ludzkości w postapokaliptycznej Kaliforni. Po pewnym czasie zostają złapani, na szczęście przez ludzi, którzy, jak się okazuje, zbierają armię i mają w planach przypuszczenie ataku na Gniazdo. Jest to miejsce, w którym przebywa większość Aniołów. Mają tam wszystko, jakby ziemia wcale nie była zniszczona.
Kiedy w końcu bohaterom udaje się uciec mają niewiele czasu na odnalezienie Peige, przed całkową destrukcją Gniazda.

"- A jeśli mnie nie przepuszczą?
  - Przepuszczą.
  - Skąd wiesz?
  - Ponieważ masz odpowiedni wygląd.
  - Jaki wygląd?
  - Jesteś piękna."

Udaje się, ale właśnie wtedy zaczyna się najgorsze. Punkt kulminacyjny, który rozerwał moją świadomość na kawałki. Ostatnie kilka rozdziałów przeczytałam prawie bez tchu. Nie wiem czy to dlatego, że jestem ostatnio szczególnie wrażliwa, czy nie, ale moje policzki były całkowicie mokre od łez. Nie mogłam uwierzyć, że tak to wszystko się potoczylo. Ostateczny koniec trochę mnie uspokoił, ale i tak praktycznie nic nie skończyło się dobrze.

Mimo, że Angelfall nie jest najwybitniejszą książką jaką dane było mi przeczytać, to uważam, że jest naprawdę dobrze napisana i nie mam nic do zarzucenia. No może tylko to, że jest taka króciutka. Na szczęście są jeszcze następne części.

"Od początku widziałem, że lojalność cię zgubi. Nie przyszło mi do głowy, że będzie to lojalność wobec mnie."

"Na jego obliczu mieszają się szok i żal. Próbuję ogarnąć umysłem fakt, że Raffe rozpacza. Z mojego powodu.
"W sumie niespecjalnie mnie lubisz, zapomniałeś?"


Jest to książka, którą z pewnością warto przeczytać. Choćby z ciekawości jak mogłyby zachowywać się anioły, gdyby rozkazano im zniszczyć nasz świat.
Arati




"Charlie" - Stephen Chbosky (recenzjuje Ishya)


Tytuł: Charlie
Autor: Stephen Chbosky
Tytuł oryginalny: The Perks of Being a Wallflower
Ilość stron: 224
Data wydania: 25.01.2012

 "Charlie"... Paru ludzi polecało mi tą książkę. Szczerze mówiąc machnęłam na to ręką, bo gdy drukowanymi literami w opisie lub na okładce pisze : "Drogi przyjacielu! Piszę do ciebie, bo jako jedyny mnie rozumiesz, chciałbym ci opowiedzieć o moim życiu, seksie, narkotykach, związkach, akceptacji..." No nie. Mnie to nie zachęca, natomiast jakiś czas temu jednak zwróciłam na nią uwagę. Zainteresował mnie sam fakt listów. Listów do czytelnika, czyli "przyjaciela".

"Wiesz, jeśli chodzi o mnie, to czasem jestem szczęśliwy, a czasem smutny, i ciągle się zastanawiam, jak to możliwe."
"- On jest całym moim światem.
- Nigdy nie mów o nikim w ten sposób. Nawet o mnie."
 

 W skrócie: Głównym i tytułowym bohaterem jest Charlie. Ten 15-sto latek właśnie rozpoczął liceum. Jest nieśmiały, wrażliwy, małomówny i inteligentny. Opowiada nam min.  o swoim życiu, o spostrzeżeniach. Poznajemy jego sposób patrzenia na świat.

  Niby zwyczajna książka, ale jak się okazuje nie taka zwyczajna. Czytelnik niezwykle przywiązuje się do głównego bohatera. Nie ma dwóch takich samych.
 Niesamowicie podoba mi się styl pisania autora. To wspaniałe jak wiele uczuć, przemyśleć może nam przynieść zaledwie 220-stostronowa powieść! Po ostatnim liście, nie mogę się dojść do siebie. Charlie! Gdzie jesteś? Ja pragnę przeczytać kolejny list!

"Poszedłem na górkę, z której zawsze zjeżdżaliśmy na sankach. Było tam pełno dzieci. Patrzyłem, jak zjeżdżają, robiąc skoki i ścigając się. I pomyślałem sobie, że te wszystkie małe dzieci kiedyś dorosną. Że kiedyś będą robiły to, co my robimy teraz. Że kiedyś kogoś pocałują. Ale teraz zjeżdżają na sankach. To byłoby cudowne, gdyby można było tylko zjeżdżać na sankach , ale niestety nie da się."


 Tą magiczną książkę zdecydowanie polecam, już nigdy nie będziesz na świat patrzeć tak samo!
(nie będzie dobra dla młodszych czytelników)
Pozdrawiam, Ishya.