Autor: Susan Ee
Tytuł oryginalny: Angelfall
Ilość stron: 316
Data wydania: 17.04.2013
Tak jak parę już wymienionych książek, tę również kupiłam na Targach w Krakowie. Zachęciła mnie do tego zakupu Ishya i po krótkim zastanowieniu postanowiłam, że ją wezmę.
W pierwszych chwilach byłam lekko zagubiona i nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Jakbym weszła w środek jakiejś opowieści bez zapoznania się z początkiem.
Narratorką jest siedemnastoletnia Penryn opiekująca się obłąkaną matką i niepełnosprawną siostrą jeżdżącą na wózku inwalidzkim.

"- Penryn?! Z kim rozmawiasz?! - pyta matka niemal oszalałym tonem.
- Z moim osobistym demonem, mamo. Nie martw się. To jakiś słabeusz.
Może i słabeusz, ale oboje wiemy, że mógłby mnie w każdej chwili zabić. Tyle, że ja nie zamierzam dać mu satysfakcji i pokazać, że się boję.
- Och! - stwierdza niespodziewanie spokojnym głosem matka, jakby moa odpowiedź wszystko jej wyjaśniła. - Rozumiem. Tylko go nie lekceważ. I nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać."
Peige ma dziesięć lat, została porwana przez Anioła, który wcześniej, razem z kilkoma innymi stoczyły walkę ze snieżnobiało-skrzydłym, któremu obcięły skrzydła kiedy w końcu udało się go unieruchomić.
"Prawda jest taka, że wszyscy poruszamy się po omacku i czasem potykamy się o coś strasznego."
Kiedy Anioły odlatują, Penryn bierze skrzydła i ich właściciela, aby później, kiedy się obudzi, dowiedzieć się gdzie zabrali jej siostrzyczkę. Z początku bezskrzydły nie jest chętny do współpracy, ale kiedy dowiaduje się, że jest jeszcze szansa na ponowną możliwość latania, postanawia pomóc.
Penryn i Raffe razem wędrują, czasem tylko natykając się na ślady ludzkości w postapokaliptycznej Kaliforni. Po pewnym czasie zostają złapani, na szczęście przez ludzi, którzy, jak się okazuje, zbierają armię i mają w planach przypuszczenie ataku na Gniazdo. Jest to miejsce, w którym przebywa większość Aniołów. Mają tam wszystko, jakby ziemia wcale nie była zniszczona.
Kiedy w końcu bohaterom udaje się uciec mają niewiele czasu na odnalezienie Peige, przed całkową destrukcją Gniazda.
"- A jeśli mnie nie przepuszczą?
- Przepuszczą.
- Skąd wiesz?
- Ponieważ masz odpowiedni wygląd.
- Jaki wygląd?
- Jesteś piękna."
Udaje się, ale właśnie wtedy zaczyna się najgorsze. Punkt kulminacyjny, który rozerwał moją świadomość na kawałki. Ostatnie kilka rozdziałów przeczytałam prawie bez tchu. Nie wiem czy to dlatego, że jestem ostatnio szczególnie wrażliwa, czy nie, ale moje policzki były całkowicie mokre od łez. Nie mogłam uwierzyć, że tak to wszystko się potoczylo. Ostateczny koniec trochę mnie uspokoił, ale i tak praktycznie nic nie skończyło się dobrze.
Mimo, że Angelfall nie jest najwybitniejszą książką jaką dane było mi przeczytać, to uważam, że jest naprawdę dobrze napisana i nie mam nic do zarzucenia. No może tylko to, że jest taka króciutka. Na szczęście są jeszcze następne części.
"Od początku widziałem, że lojalność cię zgubi. Nie przyszło mi do głowy, że będzie to lojalność wobec mnie."
"Na jego obliczu mieszają się szok i żal. Próbuję ogarnąć umysłem fakt, że Raffe rozpacza. Z mojego powodu.
"W sumie niespecjalnie mnie lubisz, zapomniałeś?"
Jest to książka, którą z pewnością warto przeczytać. Choćby z ciekawości jak mogłyby zachowywać się anioły, gdyby rozkazano im zniszczyć nasz świat.
Arati

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz