Autor: Laini Taylor
Tytuł oryginalny: Days of Blood and Starlight
Ilość stron: 349
Data wydania: 09.06.2015
"Dawno, dawno temu anioł i diablica trzymali w dłoniach rozwidloną kostkę życzeń. Kiedy pękła, świat rozpadł się na dwoje."
W drugiej części "Córki dymu i kościu" Karou i Akiva trwają osobno. Ona - z Białym Wilkiem i powiększającym się zastępem chimer; on - z bratem i siostrą z powrotem w armii Bękartów.
Brimstone i Wielki Wojownik nie żyją. Przed śmiercią, opiekun Karou zdążył schować dla niej posłannika z wiadomością w kadzielnicy. Znalazł ją Akiva, a że była na niej karteczka z imieniem "Karou", myślał, że dziewczyna zginęła.
Tymczasem niebieskowłosa dziewczyna tworzyła armię, wskrzeszając poległe chimery. Przywódcą był Thiago, wilk, który w czasach, gdy byla jeszcze Madrigal, ściął jej głowę. Karou nie wiedziała jakie ma zamiary i co zrobił, więc robiła dla niego nowe ciała, mimo że musiała ponosić ofiary z bólu, a reszta chimer jej nie ufała.
W Pradzie, jej najlepsza przyjaciółka, Zuzanna, próbowała się z nią skontaktować. Karou nie miała jak jej odpowiedzieć przebywając w Eretz, ale kiedy wróciła do świata ludzi, od razu wysłała Zuze maila. Był dosyć zagadkowy i dziewczyna spędziła trochę czasu próbując go rozszyfrować. Kiedy w końcu jej się to udało, nieposiadała się ze szczęścia i razem ze swym chłopakiem wyruszyła na poszukiwania dziewczyny, przygotowana na wszystkie dziwactwa, które zobaczy, gdy już ją odnajdzie.
Seria jest naprawdę dobra. Opowiada o przyjaźni, miłości, zdradzie i trudnych wyborach. Daje dużo do myślenia. Wiele momentów jest bardzo nieprzewidywalnych i czasem zastanawiając się, którą drogę wybrałabym będąc na miejscu Karou albo Akivy, nie mam pojęcia.
Ta część jest napisana idealnie. Myślę, że gdybym musiałac coś zmienić, zabiłabym jednego złego bohatera i nic więcej. Nawet on jest potrzebny, bo bez niego wszystko by się skończyło i nie trzeba by pisać kolejnej części. Było parę wzruszających momentów, kiedy oczy zachodziły mi łzami, a ja musiałam przerwać czytanie i przetrawić to, co właśnie się stało. Po skończeniu książki odtwarzałam historię od nowa i od nowa i zastanawiałam się czy skończyła się dobrze, czy też nie. Doszłam do wniosku, że tak, a właściwie - perfekcyjnie. Mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się dorwać kolejną - niestety ostatnią - część.
"Martwe dusze marzą tylko o śmierci. Małe sny są dla małych ludzi. To życie rozprzestrzenia się, żeby wypełniać światy. Twoim panem może być życie albo śmierć. Spójrz na siebie. Jesteś Lordem prochów, Plugawy w swoim zwycięstwie... Ciesz się nim, bo nigdy nie doświadczysz innego. Jesteś Lordem w kraju duchów i zawsze nim będziesz."
Książka, która zmusi Cię do refleksji,
polecam,
Arati

